Tatry poza szlakiem

Choć szlaków w Tatrach nie brakuje, jeszcze więcej jest miejsc, gdzie znakowane ścieżki nie prowadzą. Jeśli ktoś dostatecznie długo przemierza te góry, prędzej czy później zacznie zastanawiać się „jak tam jest?”. Jednych pociągają piękne, rzadko odwiedzane miejsca, innych ekscytują większe trudności i konieczność radzenia sobie samemu w wymagającym terenie.

Są jeszcze osoby, którym po prostu znakowane szlaki się skończyły i postanowiły poszukać czegoś więcej. Tak było właśnie w moim przypadku. Zaczęło się gdzieś w roku 2017 i stopniowo rozwijało. Od tamtego czasu odwiedziłem kilkanaście leżących poza szlakiem miejsc, choć czuję, że to dopiero początek przygód, które można jeszcze w Tatrach przeżyć.

Jeśli i Ciebie interesuje temat tak zwanego taternictwa powierzchniowego, to na niniejszej stronie znajdziesz sporo informacji na temat tego, co można, gdzie można i jak to wszystko ogarnąć. Na końcu zamieszczę również linki do relacji z moich pozaszlakowych wycieczek.

Jeśli chcesz od razu przejść do listy opisów tras, kliknij tutaj.

Tatry poza szlakiem – przepisy

Jako, że Tatry leżą na terenie dwóch różnych krajów, różne są też regulacje prawne, które dotyczą poruszania się poza znakowanymi szlakami.

Polska

Dość często powtarzanym mitem jest, że w TPN nie wolno schodzić ze znakowanych szlaków. Prawda jest nieco inna – w pewnych miejscach i przy spełnieniu paru prostych warunków, ze szlaku może zejść każdy. Naprawdę każdy, niezależnie od posiadanego sprzętu, doświadczenia czy odbytych kursów.

Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego wyznaczono kilka obszarów, gdzie można uprawiać tak zwane taternictwo powierzchniowe, czyli mówiąc prostszym językiem, wspinać się po górach. I choć termin „wspinanie” może kojarzyć się z uprzężami, linami i pokonywaniem pionowych ścian, w polskim prawie nie istnieje dokładna definicja tej aktywności. Wejście na łatwe technicznie Niżnie Rysy to też wspinanie, co kiedyś potwierdził nawet naczelnik TOPR-u w jednym z wywiadów. Jeśli więc nasz cel znajduje się na terenie udostępnionym taternicko, po spełnieniu dwóch warunków możemy się tam wybrać zupełnie legalnie.

Pierwszym jest wpisanie się do Książki Wyjść Taternickich. Można to zrobić w schronisku (Morskie Oko, Dolina Pięciu Stawów, Hala Gąsienicowa) albo przez internet, na stronie wspinanie.tpn.pl. We wpisie podaje się datę i godzinę wyjścia, planowaną godzinę powrotu (tę warto wpisać z pewnym zapasem, żeby nie wszczynać alarmu drobnym opóźnieniem), liczbę osób w zespole, inicjały lidera (kiedyś były to pełne dane plus numer telefonu, ale ustawa o ochronie danych osobowych wymusiła zmianę podejścia), oraz oczywiście wybraną drogę. Opcjonalnie można również dopisać własne uwagi. Po powrocie wpis wykreśla się albo – w przypadku książki elektronicznej – wysyłała SMS potwierdzający bezpieczne zejście.

Drugą sprawą jest sposób dotarcia do celu. Po parku nie można poruszać się w dowolny sposób. Dojście do drogi i powrót powinny odbywać się po najkrótszych bezpiecznych trasach, prowadzących od znakowanych szlaków. Regulamin dodaje tu jeszcze jedno fajne zdanie: „Zaleca się używanie tradycyjnie wykorzystywanych ciągów komunikacyjnych, których przebieg każdy taternik powinien znać”.

Cóż, może nie jest to zbyt zachęcające dla początkujących, ale myślę też, że dobrze pokazuje, na czym ta zabawa polega. Przed każdym, nawet niedługim zejściem ze szlaku należy się solidnie przygotować i zgromadzić możliwe dużo informacji, by później nie sprawiać problemów sobie i innym.

Podsumowując: by legalnie chodzić poza szlakiem w polskich Tatrach, należy poruszać się po terenie udostępnionym, zamieścić wpis w Książce Wyjść Taternickich oraz iść i wracać po odpowiedniej, zwyczajowo wykorzystywanej trasie.

Słowacja

W Tatach Słowackich ograniczenia są zupełnie inne i dotyczą nawet znakowanych szlaków. Te powyżej schronisk zamykane są na sezon zimowy, który trwa od 1 listopada do połowy czerwca (przeważnie do 15-stego, chyba że wypada wtedy weekend, to otwierają wcześniej).

W sezonie letnim taternictwo jest dozwolone, ale pod pewnymi, dość rygorystycznymi warunkami. Pierwszym jest trudność trasy. W odróżnieniu od TPN-u, regulamin TANAP-u posiada definicję wspinaczki i określa ją jako poruszanie się po drogach o wycenie co najmniej II+. Wszystko poniżej podpada pod „zwykłą” turystykę. Taternicy również mogą te odcinki wykorzystywać, ale tylko w drodze powrotnej lub podczas dojścia do czegoś trudniejszego.

Ok, załóżmy więc, że umiemy się wpinać i chcemy iść na taką bardziej wymagającą drogę. Można? Niby tak, ale istnieją jeszcze dodatkowe warunki. Trasa musi znajdować się na terenie udostępnionym (albo inaczej: nie znajdować na terenie wyłączonym, bo słowacki regulamin tak to przedstawia), a taternik musi mieć przy sobie legitymację klubu wysokogórskiego oraz niezbędny sprzęt. I tu znów problem, bo o ile pierwsze raczej nie budzi wątpliwości, to drugie nie zostało nigdzie zdefiniowane. Myślę jednak, że minimum stanowi kask, lina i uprząż wspinaczkowa.

Wróćmy jeszcze do tych łatwiejszych dróg z zakresu trudności od 0 do II. Bo tak na prawdę, to można po nich chodzić, tylko trzeba… zapłacić. Regulamin TANAP-u stanowi bowiem, że po takich trasach poruszać można się jedynie w towarzystwie licencjonowanego przewodnika. A ci z reguły liczą sobie najmniej 1000 złotych za nawet najprostszą wycieczkę. Owszem, można to rozłożyć na cały zespół, jednak w zależności od trasy, prowadzona grupa może liczyć maksymalnie 2 lub 3 osoby. I tak wychodzi niemało, plus istnieje wiele osób, które wolą jednak zdobywać szczyty w bardziej samodzielny sposób.

Podsumowując: by legalnie chodzić poza szlakiem w słowackich Tatrach, należy to robić z zawodowym przewodnikiem albo posiadać legitymację klubu wysokogórskiego, wspinać się po drogach o wycenie co najmniej II+, mieć ze sobą odpowiedni sprzęt oraz pamiętać o ograniczeniach terenowych.

Teoria a praktyka

Ok, przepisy przepisami, a jak jest naprawdę? Bo nie da się ukryć, że poza szlakami chodzi sporo osób, które regulaminów albo nie znają, albo świadomie ich nie przestrzegają. Tu znów sytuacja będzie zależeć od danego kraju.

Na Słowacji przepisy nie są egzekwowane zbyt restrykcyjnie. Jeśli nie wchodzi się na teren rezerwatów przyrody i nie robi przysłowiowych głupot, to mandaty są rzadkością. W internecie regularnie pojawiają się relacje z wejść choćby na Gerlach po najprostszych drogach. TANAP jest świadomy sytuacji, ale (częściowo przez brak odpowiedniej liczby strażników) zdaje się ją tolerować. Największy problem z ludźmi chodzącymi poza szlakiem wydają się mieć przewodnicy, dla których taka forma turystyki pośrednio przekłada się na utracone pieniądze.

Od jakiegoś czasu mówi się jednak o zaostrzeniu kontroli i podniesieniu mandatów (obecnie wynoszą do 66 euro, choć przeważnie kwoty są niższe). Zmiany pierwotnie miały zostać wprowadzone w listopadzie 2019 roku, jednak z tego co wiem, doszło do jakichś opóźnień. Trzeba poczekać i zobaczyć, jak dalej będzie się rozwijać sytuacja w słowackim parku.

W Polsce kary są wyższe (do 500 zł za pojedyncze wykroczenie) i częściej nakładane. Mamy więcej strażników i mniej terenu do monitorowania, w efekcie czego ludzie rzadziej łamią przepisy. Nie oznacza to oczywiście, że tego nie robią. Wręcz przeciwnie, w wielu miejscach widać wyraźnie wydeptane ścieżki na „nielegalne” szczyty, jednak skala zjawiska jest mniejsza niż u naszych południowych sąsiadów. Inna sprawa, że skoro mamy te parę miejsc, gdzie można się wspinać legalnie, to i mniej osób ciągnie w zamknięte tereny.

Tereny udostępnione dla taterników

W Polsce mamy tak zwaną „białą listę”, czyli kilka miejsc, gdzie można się wspinać, a cała reszta jest zabroniona. Tereny te obejmują kilka grani w rejonie Morskiego Oka, Doliny Pięciu Stawów i Hali Gąsienicowej, a także niektóre prowadzące na nie ściany. Dobrze obrazują to dwie poniższe mapy, pochodzących z regulaminu Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Taternictwo, Hala Gąsienicowa
Tereny udostępnione do uprawiania taternictwa – okolice Hali Gąsienicowej. Trójkątne strzałki ukazują ściany, na których można przebywać.
Taternictwo, Morskie Oko
Tereny udostępnione do uprawiania taternictwa – rejon Morskiego Oka.

Słowacy stosują natomiast „czarną listę”, czyli wspinać wolno się wszędzie, poza kilkoma określonymi obszarami. Ich lista jest jednak dość długa, więc zamiast kopiować tutaj, po prostu zalinkuję do serwisu drytooling.com.pl, gdzie przetłumaczono ten spis na język polski.

Wycieczki poza szlakiem a wspinanie

Jak można się już domyślać po tym, co napisałem wyżej, taternictwo nie jest tożsame z górską wspinaczką. Poza szlakami jest mnóstwo miejsc, nawet tych położonych dość wysoko, gdzie można bezpiecznie dotrzeć bez stosowania asekuracji. Ba, czasem nie trzeba będzie nawet pomagać sobie rękami.

Tego typu tereny znajdziemy zarówno w Polsce, jak i na Słowacji, w miejscach gdzie można poruszać się legalnie oraz poza nimi. I choć wiadomo, że umiejętności wspinaczkowe znacznie poszerzają dostępne opcje, to i bez nich można odwiedzić naprawie sporo fajnych szczytów, grani i przełęczy.

Wyceny trudności tras

Skąd wiedzieć, co czeka nas na danej trasie? Jak je ze sobą porównywać? Świadomość trudności danej drogi jest wręcz niezbędna przy planowaniu wycieczki, szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają i nie chciałby wpakować się w teren wymagający stosowania asekuracji.

Z pomocą przychodzą tak zwane wyceny dróg. Stosują ją głównie wspinacze, ale i te prostsze trasy już dawno zostały opisane w podobny sposób. W Tatrach wykorzystuje się skalę (tu bez niespodzianki) taternicką. Stopnie zaczynają się od 0- i sięgają X. Przy czym górny kraniec jest otwarty i być może kiedyś pojawią się jeszcze trudniejsze drogi.

Dla tak zwanych „turystów pozaszlakowych” wybór ogranicza się do paru pierwszych stopni: 0- (bez trudności), 0 (bardzo łatwo), 0+ (łatwo), I (nieco trudno). Powyżej zaczyna się już typowa wspinaczka, gdzie powinno się stosować techniki asekuracji.

Dobra, ale co to właściwie znaczy? Czym jest to całe „łatwo”? To coś jak droga przez Dolinę Chochołowską, czy raczej szlak na Rysy? Okazuje się, że bardzie to drugie. Skala jest kierowana do wspinaczy, więc to, co trudne dla przeciętnego turysty, tu będzie łatwe lub wręcz bardzo łatwe. Dla porównania, na znakowanych szlakach nie znajdziemy nic powyżej 0+.

Tak w skrócie:

  • bez trudności (0-) – zwykłe, łatwe chodzenie, gdzie w ogóle nie trzeba używać rąk.
  • bardzo łatwo (0) – czasem warto pomóc sobie rękami albo używać ich do utrzymania równowagi.
  • łatwo (0+) – używanie rąk w niektórych miejscach staje się niezbędne. Chwyty i wybór miejsca na postawienie nogi nie sprawia jednak żadnych trudności, a opcji przeważnie jest wiele.
  • nieco trudno (I) – konieczne używanie rąk, mniej chwytów i stopni, trzeba nieco pomyśleć przy wykonywaniu kolejnych ruchów. Na niektórych odcinkach można już rozważyć stosowanie asekuracji, choć tu z reguły się jeszcze tego nie robi.

Ważna sprawa: te wyceny nie uwzględniają ekspozycji. Gdy idziemy wąską, ale łatwą technicznie drogą, to choćbyśmy mieli po obu stronach po 500 metrów przepaści, droga wciąż może być wyceniona na łatwą. Taka sytuacja występuję na przykład na słynnym Lodowym Koniu. Jest wąsko i momentami z ogromną ekspozycją, ale ponieważ do przejścia wystarczy tylko parę razy pomóc sobie rękami, odcinek jest opisywany jako łatwy (0+).

Bezpieczeństwo

Powiedzmy sobie szczerze: wycieczki poza szlakiem są trudniejsze i bardziej ryzykowne niż poruszanie się po znakowanych trasach. Nawet prosty, wyceniony na 0 cel może sprawić więcej problemów niż najtrudniejsze szlaki. Powodów jest kilka.

Po pierwsze, orientacja w terenie. Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że właśnie to jest największym pozaszlakowym wyzwaniem. Nie ma pomalowanych farbą kamieni, niewiele jest wydeptanych ścieżek. Często widzi się tylko cel a drogę do niego trzeba wymyślić samemu.

Owszem, można doczytać, obejrzeć zdjęcia, filmy, porozmawiać z osobami, które już tam były. Ale na miejscu i tak wszystko wygląda inaczej albo brakuje nam paru istotnych szczegółów. Dochodzimy do stromego żlebu i nie wiemy, której strony lepiej się trzymać. Mijamy parę podobnych grzęd i nie mamy pojęcia, gdzie skręcić. Niektóre trasy mają co prawda sporo kamiennych kopczyków, które trochę ułatwiają nawigację, ale nie wszędzie jest to wystarczające. Do pozaszlakowych wycieczek trzeba się po prostu solidnie przygotować.

Kolejną sprawą jest to, po czym się poruszamy. Nie liczmy na wydeptane ścieżki i kamienne chodniki. Prędzej napotkamy kruszyznę, luźne kamienie i ostre skały. Ma to oczywiście swój urok, ale i o jakiś przypadkowy uraz jest o wiele łatwiej.

No i w końcu, trudności same w sobie. Stromizny i robiące wrażenie przepaście nie są rzadkością. Do tego nie mamy co liczyć (poza paroma wyjątkami na Słowacji) na sztuczne ułatwienia. O upadek z wysokości nietrudno. Dlatego właśnie, na drogach o wyższych wycenach warto już używać liny.

Jak zwiększyć swoje bezpieczeństwo? Streszczę to może w kilku punktach:

  • Przed wycieczką zebrać możliwie dużo danych o planowanej drodze i jej trudnościach.
  • Chodzić wyłącznie przy dobrej pogodzie. Jej nagłe załamanie to przepis na spore kłopoty. Deszcz może znacznie utrudnić poruszanie się po stromych skałach, a duża mgła sprawi, że nawigacja w nieoznaczonym terenie stanie się ogromnym wyzwaniem.
  • Najlepiej chodzić w grupie, a w idealnym przypadku mieć ze sobą osobę, która już kiedyś odwiedziła dane miejsce.
  • Upewnić się, że podeszwy naszych butów dobrze nadają się do poruszania po śliskich skałach i dają wystarczającą przyczepność na nieco pochylonych płytach. Pomoże to zaoszczędzić sporo stresu przy przejściach przez eksponowane odcinki. Na trudniejsze trasy warto zabierać typowo wspinaczkowe obuwie.
  • W praktycznie każde, leżące poza szlakiem miejsce należy zabrać ze sobą kask. Luźnych kamieni i okazji do wywrotki będzie o wiele więcej niż na przygotowanych pod turystów trasach.

Poruszę tu jeszcze temat ubezpieczenia i ewentualnych akcji ratunkowych. W Polsce nie będzie z tym problemu. Akcje ratunkowe są darmowe również dla taterników i to nawet, gdy przebywają w danym terenie nielegalnie. Choć w tym ostatnim przypadku raczej nie obędzie się bez mandatu (co jednak nie jest wysoką ceną za wyciągnięcie kogoś z górskich tarapatów).

Na Słowacji akcje ratunkowe są płatne i to nie mało. Jeśli do akcji wejdzie śmigłowiec i duża grupa poszukiwawcza, kwota sięgnie co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych. Warto więc wykupić ubezpieczenie, przy czym koniecznie należy zapoznać się z warunkami danej polisy. Większość z nich działa bowiem jedynie na znakowanych szlakach. Można co prawda wykupić rozszerzenie na wspinaczkę czy sporty ekstremalne, jednak większość ubezpieczycieli zamieszcza w regulaminach zapis blokujący wypłatę odszkodowania w przypadku świadomego złamania przepisów przez osoby poszkodowaną.

Jeśli więc chodzimy po tych względnie łatwych drogach bez przewodnika, łamiemy prawo i po wypadku raczej nie dostaniemy odszkodowania za akcję ratunkową. Choć są też ubezpieczyciele, którzy wypłacają pieniądze nawet w takich sytuacjach (np. stowarzyszenie Alpenveren).

Pierwszy raz poza szlakiem

Od czego zacząć? Wybór celu dla pierwszej wycieczki nie jest łatwym zadaniem. Widziałem w sieci mnóstwo wpisów dotyczących tej kwestii, a sam dostałem już co najmniej kilka podobnych zapytań. Sporym problemem jest niski poziom wiedzy, nieznajomość tatrzańskiej topografii oraz błędne pojęcie dotyczące pozaszlakowych trudności.

Niepoprawne jest zakładanie, że skoro „byłem już na Rysach, a Orla Perć to banał”, to proste drogi nie sprawią żadnego problemu. Owszem, technicznie może być łatwo, ale inne trudności, zwłaszcza te nawigacyjne, potrafią dać w kość.

Osobiście polecam zacząć od czegoś krótkiego, z niską wyceną (0 lub 0+) i leżącego blisko popularnych szlaków. Tak, by w razie problemów można było łatwo się wycofać i wrócić w znane miejsce. Moim pierwszym celem był Mięguszowiecki Szczyt Czarny, choć teraz uważam, że są lepsze pomysły na pozaszlakowy debiut.

Jeśli chcemy trzymać się wszelkich przepisów, polecam na przykład Niżnie Rysy. To piękna góra, z niezbyt długim podejściem (wchodzi się od Buli pod Rysami) i znikomymi trudnościami technicznymi. Niemal całość można przejść bez używania rąk, a do tego cały czas mamy w zasięgu wzroku popularny szlak na sąsiednie Rysy.

Gdy jednak dopuszczany „lewiznę” i chcemy coś naprawdę krótkiego, można wybrać się na słowacki Furkot i ewentualnie kawałek dalej na Hruby Wierch. Wejście tam od Bystrej Ławki to tylko chwila, droga jest oczywista, a przy okazji można pooglądać parę fajnych widoków.

Skąd czerpać wiedzę

Niezależnie od tego, czy już złapaliśmy pozaszlakowego bakcyla, czy dopiero szykujemy się do pierwszej wycieczki, czeka nas mnóstwo nauki. Szybko okaże się, że Tatry to jednak ogromny teren, pełen przeróżnych dolinek, ścian, szczytów, turni i grani. Poznanie tego wszystkiego, nawet na stosunkowo niewielkich terenach udostępnionych do uprawiania taternictwa, to zabawa na lata.

Jak to wszystko ogarnąć i skąd brać wiedzę na temat potencjalnych celów, trudności dróg i panujących na nich warunków? Źródeł jest kilka i zaliczyć do nich można rozmaite przewodniki taternickie (na czele ze słynnym „WHP”, czyli serią 24 tomów od Witolda Henryka Paryskiego), portale i fora wspinaczkowe, relacje na prywatnych blogach (takich, jak choćby ten), grupy tematyczne na Facebooku czy filmy z przejść na YouTube.

Jak widać, propozycji jest wiele, ale mimo setek godzin spędzonych na przeczesywaniu sieci, nie znalazłem jeszcze jednego, które sprawdzałoby się najlepiej. Trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość i szukać gdzie tylko się da.

Bardzo pomocny może być też kontakt z kimś, kto już sporo w Tatrach widział i zrobił. Jeśli nie ma się takiej osoby wśród znajomych, można rozważyć członkostwo w klubie wysokogórskim albo zapisanie na kurs taternicki.

Relacje z wycieczek

Poniżej prezentuję swoje relacje z pozaszlakowych przejść, które podzieliłem na część polską i słowacką. Starałem się, by wszystkie teksty zawierały dokładne opisy, mapy i rysunki pokonywanych dróg oraz zdjęcia trudniejszych odcinków.

Polska

celdrogatrudnościuwagi
Mięguszowiecki Szczyt Czarnyod Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem0+Droga dość krótka, miejscami nieoczywista i eksponowana.
Czarnostawiańska Przełęczod Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego0+Droga krótka, parę odcinków ze sporą ekspozycją.
Niżnie Rysyod Buli pod Rysami0Długa wycieczka, ale łatwa technicznie i orientacyjnie. Sporo kruszyzny.
Tomkowa Jaskiniaod przełęczy pomiędzy wierzchołkami Niżnich Rysów0+Droga bardzo krótka, ale miejscami stroma i dość trudna orientacyjnie.
Kościelcowa Przełęczod przełęczy Karb0Droga dość łatwa, miejscami nieco stroma i krucha.
Zadni Kościelecod Kościelcowej Przełęczy0+Droga krótka, ale nie zawsze oczywista.
Hińczowa Przełęczod Morskiego Oka0+Droga dość długa, często stroma i krucha.
Cubrynaod Hińczowej Przełęczy0+Droga bardzo krótka, ale nieco zawiła i miejscami mocno eksponowana.
Mnichowa Kopaod Doliny za Mnichem0Droga niedługa, dość popularna i łatwa orientacyjnie. Praktycznie bez trudości.
Ciemnosmreczyńska Przełączkaod Mnichowej Kopy0+Droga dość krótka, łatwa orientacyjnie, pod koniec trochę stroma. Miejscami krucho.
Ciemnosmreczyńska Turniaod Ciemnosmreczyńskiej Przełączki0+Droga bardzo krótka, lekko eksponowana, z pojedynczymi trudnościami.
Żółta Przełęczod szlaku na Skrajny Granat0Droga niezbyt długa, miejscami nieco stroma.
Żółta Turniaod Żółtej Przełęczy0-Droga krótka i łatwa, niestety zabroniona przez regulamin TPN.
Mylna Przełęczod przełęczy Karb0+, według niektórych źródeł IDroga niezbyt długa, dość oczywista. Pod koniec stroma i nieco trudna.
Zawratowa Turniaod Mylnej PrzełęczyIDroga niezbyt długa, miejscami nieco trudna i eksponowana.
Zawratowa Turniaod Zawratu (zejście)0+Droga krótka, łatwa i dość oczywista.
Stary szlak Karb – Świnicka Przełęczod Przełęczy Karb0-, jedno miejsce 0+ (możliwe obejście)Droga dość krótka, w większości bardzo łatwa i oczywista.
Wyżnia Białczańska Przełęczod Czarnego Stawu pod RysamiIDroga dość długa, stroma, z paroma większymi trudnościami i przy wejściu nie zawsze oczywista.
Żabi Mnichod Wyżniej Białczańskiej PrzełęczyIDroga bardzo krótka, ale dość trudna, stroma, nie zawsze oczywista i momentami eksponowana.
Żabi Szczyt Wyżniod Wyżniej Białczańskiej Przełęczy0+Droga dość krótka, nietrudna, oczywista.
Mięguszowiecki Szczyt WielkiDroga po Głazach (od Przełęczy pod Chłopkiem)IDroga długa, wymagająca kondycyjnie i bardzo trudna pod względem orientacji. W wielu miejscach również mocno eksponowana.

Słowacja

celdrogatrudnościuwagi
Furkotod Bystrej Ławki0-Droga bardzo krótka i łatwa. Wejście bez przewodnika zabronione.
Hruby Wierchod Furkotu0+Droga bardzo krótka, nieco eksponowana. Wejście bez przewodnika zabronione.
Kończystaod Batyżowieckiego Stawuwiększość 0, pod koniec 0+/I Droga długa, ale dość łatwa i przeważnie oczywista. Trudności tylko pod sam koniec. Wejście bez przewodnika zabronione.
Lodowy Szczytprzez Lodowego Konia0+Droga długa i wymagająca kondycyjnie. Dość oczywista, ale występują odcinki kruche i strome. Jeden trudniejszy fragment z bardzo dużą ekspozycją. Wejście bez przewodnika zabronione.
Kieżmarski Szczytod Doliny Huncowskiej i Huncowskiej Przełęczy0+Droga długa i wymagająca kondycyjnie. Dość oczywista, miejscami krucha i nieco eksponowana. Wejście bez przewodnika zabronione.
Mały Kieżmarski Szczytod Doliny Huncowskiej i Huncowskiej Przełęczy0+Droga długa i wymagająca kondycyjnie. Dość oczywista, miejscami krucha i nieco eksponowana. Najdogodniej dostać się tam przy okazji zdobywania Kieżmarskiego Szczytu. Wejście bez przewodnika zabronione.
Wysokaod Przełęczy Waga (Droga przez Pazdury)0+ (elementy I przy przejściu między wierzchołkami)Droga dość długa, wymagająca pewnej znajomości topografii. Miejscami krucho, są fragmenty strome i eksponowane. W niektórych miejscach sztuczne ułatwienia. Wejście bez przewodnika zabronione.
Ganekod Doliny Złomisk przez Gankową Przełęcz0+/IDroga długa, choć raczej nietrudna orientacyjnie. Grań pomiędzy Gankową Przełęczą a Gankiem miejscami wąska i bardzo eksponowana. Wejście bez przewodnika zabronione.
Mały Durny Szczytod Doliny Pięciu Stawów Spiskich, przez Małą Durną PrzełęczIDroga długa i wymagająca kondycyjnie i nie najłatwiejsza pod względem orientacji. Sporo odcinków stromych, eksponowanych i nieco trudnych technicznie. Wejście bez przewodnika zabronione.
Durny Szczytod Doliny Pięciu Stawów Spiskich, przez Małą Durną Przełęcz i Mały Durny SzczytIDroga długa i wymagająca kondycyjnie i nie najłatwiejsza pod względem orientacji. Sporo odcinków stromych, eksponowanych i nieco trudnych technicznie. Wejście bez przewodnika zabronione.
Szatanod Doliny Młynickiej0+Trasa średnio długa, dość prosta technicznie i raczej oczywista. Wejście bez przewodnika zabronione.

Póki co tyle. Mam nadzieję, że w przyszłości ta lista będzie się jeszcze rozwijać. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu, a w trakcie pozaszlakowych wycieczek życzę dużo frajdy i satysfakcji.