Mięguszowiecki Szczyt Pośredni – wejście od Pośredniej Ławki

Spośród trzech Mięguszowieckich Szczytów, to właśnie Pośredni uważany jest za najtrudniejszy. Zdobycie głównego wierzchołka wymaga zmierzenia się z trudnościami orientacyjnymi, stromą wspinaczką oraz kilkoma mocno eksponowanymi odcinkami. A jak dokładnie wygląda droga na szczyt? Tego dowiecie się z niniejszego tekstu, gdzie odpisuję wejście od strony Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej.

Relacja z tej wycieczki dostępna jest również w wersji filmowej. Aby obejrzeć materiał, kliknij tutaj.

Mam do tego masywu szczególny sentyment. Wejście na Mięguszowiecki Szczyt Czarny było dla mnie pierwszą pozaszlakową wycieczką, natomiast zdobycie Wielkiego wymagało wielu przygotowań i dało tyle satysfakcji, że do dziś jest to mój ulubiony szczyt. Pisząc te słowa mam już za sobą trzy wizyty na MSC oraz dwie na MSW. Bardzo chętnie tam wracam i dobrze wiem, że w przyszłości te liczby będą jeszcze rosnąć.

Dobrze jednak wiedziałem, że miedzy dwoma wspomnianymi szczytami jest jeszcze jeden – najniższy z całej grupy, najrzadziej odwiedzany, ale i najbardziej wymagający. Ciągnęło mnie tam od dawna, choć przez długi czas nie czułem się jeszcze gotowy. Wszak nietrudno znaleźć opinie, że na MSP zaciera się granica między turystyką pozaszlakową a taternictwem. A mimo pewnego doświadczenia i sporych ambicji, za tego drugiego się jeszcze nie uważam.

Choć miałem pewne obawy, postanowiłem, że spróbuję. Do tego momentu sezon rozwijał się bardzo dobre. Skończyłem Wielką Koronę Tatr, zrobiłem kilka dróg o wycenie I, zacząłem się nawet trochę wspinać w skałach. Umiejętności rosły, w międzyczasie wchłonąłem chyba wszystkie dostępne informacje o „Pośrednim Mięguszu”, a pewnego wrześniowego dnia stwierdziłem, że pora wykorzystać dobrą pogodę w nadchodzący weekend i po prostu zmierzyć się z tą górą.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni – co warto wiedzieć

Szczyt znajduje się w Tatrach Wysokich, na ich głównej grani, między dolinami Hińczową i Rybiego Potoku. Należy do masywu Mięguszowieckich Szczytów, wraz z Mięguszowieckim Szczytem Czarnym oraz Mięguszowieckim Szczytem Wielkim. Posiada trzy wierzchołki o wysokościach 2389, 2383 i 2388 metry, spośród których najwyższym jest ten północno-zachodni.

Na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni nie prowadzą i nigdy nie prowadziły żadne szlaki turystyczne. Jest on jednak dobrze znany wśród taterników, którzy mogą się tam dostać licznymi drogami wspinaczkowymi. Popularnym wariantem jest zdobywanie go granią, w ramach przejścia tak zwanej „Grani Mięguszy”. Nie jest to jednak najprostszy wariant – ten prowadzi od strony południowej, przez Pośrednią Ławkę Mięguszowiecką i to właśnie na nim skupi się niniejszy artykuł.

Choć Mięguszowiecki Szczyt Pośredni leży poza szlakami, znajduje się również na terenie udostępnionym do uprawiania taternictwa powierzchniowego. Można więc wejść tam zupełnie legalnie, pod warunkiem zamieszczenia odpowiedniego wpisu w Książce Wyjść Taternickich. Pewne kontrowersje może jedynie budzić obchodzenie wierzchołka od strony słowackiej, jednak w praktyce, nikt się takiej przygranicznej działalności nie czepia.

Warto mieć jednak odpowiednie ubezpieczenie, gdyż ewentualny wypadek po południowej stronie granicy może okazać się naprawdę kosztowny (bez polisy rachunek może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy euro). Za parę złotych można wykupić wariant jednodniowy, choć ze względu na zejście ze szlaku może być wymagane jego odpowiednie rozszerzenie.

Droga, która prowadzi na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni przez Pośrednią Ławkę została wyceniona na I. Choć nie jest długa – czas przejścia od Przełęczy pod Chłopkiem wynosi jakieś 40, może 50 minut) – występuje tam szereg różnych trudności, wśród których możemy wyróżnić:

  • wymagającą orientację w terenie – trzeba kojarzyć co najmniej kilka punktów orientacyjnych oraz umieć samodzielnie wyszukiwać dogodne warianty do przejścia między nimi (mam tu na myśli szczególnie zejście na Pośrednią Ławkę Mięguszowiecką oraz okolice wierzchołka).
  • kilka mocno eksponowanych odcinków, na czele z Trawersem Westwalewicza, wąską półką pod szczytem oraz kawałkiem grani pod sam koniec drogi.
  • stromą, choć niedługą wspinaczkę po skałach tworzących wierzchołek.
  • kruchy i nieco uciążliwy teren w dolnej części Pośredniej Ławki.

To wszystko sprawia, że wejście na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni raczej nie jest przygodą dla początkujących. Idąc tam, warto mieć na koncie co najmniej kilka innych dróg o trudnościach I, dobrze przestudiować drogę (mam nadzieję, że ten artykuł okaże się w tym zakresie wystarczający) oraz być pewnym swojej odporności na ekspozycję. Nie zaszkodzi również odrobina wspinaczkowych umiejętności oraz stabilna pogoda bez oblodzeń, opadów oraz niskich chmur.

Pod względem sprzętu, przydatne będą zaufane, przyczepne buty oraz kask. Błędem nie będzie też zabranie liny (30-40 metrów powinno wystarczyć) oraz innych rzeczy umożliwiających zjazd (stałych stanowisk nie ma, jednak w co najmniej dwóch miejscach widziałem pętle z repsznurów) i może również asekurację w trudniejszych miejscach. W dobrych warunkach pewnie nie będzie to konieczne, jednak kiedy indziej może się jak najbardziej przydać.

Wejście na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni – relacja z wycieczki

Dojazd do szlaku

Na tę wycieczkę jedziemy w trójkę, w zespole, który już znam i co do którego zdążyłem zbudować trochę zaufania. Mieszkamy jednak w różnych miejscach, więc dojazd okazuje się nieco skomplikowany i czasochłonny. Dawid startuje z Częstochowy, zabiera mnie z Krakowa, a potem udajemy się do Budzowa po Adama. Stamtąd, przez Jordanów wracamy na Zakopiankę i jedziemy nią do Nowego Targu.

W podhalańskiej stolicy skręcamy na Jurgów, do którego jednak nie docieramy, bo kawałek wcześniej odbijamy na Łysą Polanę. Tam przekraczamy polsko-słowacką granicę i jakieś 200 metrów za nią zostawiamy auto ma niewymagającym rezerwacji parkingu. Płacimy 6 euro, zabieramy plecaki i kilkanaście minut przed szóstą jesteśmy gotowi do marszu.

Szlaki nad Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami

Z parkingu do wejścia na szlak mamy nieco ponad 1,5 kilometra. Idzie się jednak płaskim, wygodnym poboczem drogi, więc odcinek nie jest szczególnie uciążliwy. Przy okazji, można się też trochę rozgrzać, bo mimo bardzo dobrych prognoz, dzisiejszy poranek jest dosyć chłodny.

Docieramy do kas, kupujemy wejściówki (7 zł za osobę) i wchodzimy na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Na kolejnym odcinku czeka nas długie podejście nad Morskie Oko, które pokonujemy bardziej z konieczności niż dla czerpania jakiejkolwiek przyjemności z wędrówki. Odhaczamy więc kolejne „punkty kontrole” w postaci Wodogrzmotów Mickiewicza, początku skrótów, końca skrótów i Włosienicy, aż w końcu, po około 1,5 godzinie marszu, docieramy nad największy w tatrzańskich stawów.

Pod schroniskiem robimy chwilę przerwy, następnie schodzimy nad brzeg jeziora i obchodzimy je od wschodu. Przez kilkanaście minut spacerujemy po kamiennym chodniku, podziwiając zbliżające się „Mięgusze” oraz ciesząc się, że jesteśmy tu jeszcze przed tłumami.

Morskie Oko, Mięguszowieckie Szczyty
Obejście Morskiego Oka oraz widok na masyw Mięguszowieckich Szczytów.

W pewnym momencie docieramy do miejsca, gdzie wschodnie obejście stawu łączy się z zachodnim. Na dalszym odcinku oba warianty się łączą i prowadzą pod górę, w stronę Czarnego Stawu pod Rysami. Tu, po przejściu kilkunastu kilometrów, po raz pierwszy czeka nas jakiś bardziej wymagający odcinek. Tempro marszu trochę spada, choć generalnie, po około 20 minutach jesteśmy już u góry.

Wejście na Przełęcz pod Chłopkiem

Nad Czarnym Stawem robimy kolejny krótki postój, na następnie wchodzimy na zielony szlak i zaczynamy podejście na Przełęcz pod Chłopkiem. Wśród turystów, ta trasa uchodzi za dość trudną, choć w kontekście naszych dzisiejszych planów, ciężko mówić o jakimś szczególnym wyzwaniu.

Początek szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem
Początek zielonego szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem.

Początek szlaku prowadzi nas stromą ścieżką wśród niezbyt gęstej kosówki. Później przechodzimy przez rumowisko, a następnie, idąc chodnikiem pod stromą, skalną ścianą, zbliżamy się w stronę Mięguszowieckiego Kotła, pospolicie zwanego Bandziochem.

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem
Niewielkie rumowisko skalne oraz dalsze podejście w stronę Mięguszowieckiego Kotła.

Pomijając miejscami duże nachylenie ścieżki, do tej pory trudności były niewielkie. Dopiero na następnym odcinku musimy się zmierzyć z krótkim, częściowo mokrym żlebkiem, gdzie po spękanej skale podchodzimy parę metrów do góry. To miejsce jest również ostatnią okazją, by uzupełnić zapasy wody.

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem, trudności
Krótki, spękany żlebek – pierwsze z bardziej wymagających miejsc tej trasy.

Kawałek dalej skręcamy w lewo i przez chwilę podchodzimy do kolejnych trudności. Tam najpierw czeka nas trochę wspinaczki z użyciem rąk, później docieramy do najsłynniejszego miejsca na zielonym szlaku – wąskiej półki, którą zabezpiecza parę klamer i łańcuchów.

Za półką jest jeszcze jeden stromy fragment, gdzie w przejściu również pomaga trochę żelastwa – najpierw w postaci powieszonych parę lat temu łańcuchów, później niewielkiego zestawu klamer. Dalej jest już łatwiej. Skręcamy w stronę Kazalnicy i w kilkadziesiąt minut docieramy tam po umiarkowanie stromej ścieżce.

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem, klamry
Stroma, ubezpieczona klamrami ścianka.
Kazalnica, zielony szlak
Widoki z Kazalnicy na Mięguszowiecki Szczyt Czarny (ze względu na lepsze światło, daję tu zdjęcie z drogi powrotnej).

Po trwającym chwilę odpoczynku na Kazalnicy, ruszamy w stronę ściany „Czarnego Mięgusza”, a następnie odbijamy w prawo, na tak zwaną Galeryjkę. Tu znów trudności na chwilę rosną – robi się stromiej, czasem trzeba używać rąk, a do tego występuje lekka ekspozycja. Pod koniec trafiamy również na resztki śniegu, który spadł w Tatrach początkiem mijającego tygodnia.

Przełęcz pod Chłopkiem, galeryjka
Końcowy, nieco eksponowany odcinek Galeryjki.

Po zakończeniu lekko zalodzonego trawersu docieramy na przełęcz, gdzie zielony szlak dobiega końca. Tu mamy zamiar się rozdzielić. Dawid z Adamem chcą iść granią ze sprzętem do asekuracji, mnie bardziej ciągnie, by sprawdzić ten najłatwiejszy wariant, który prowadzi od Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej. Żegnamy się więc na chwilę, z założeniem, że w ciągu godziny spotkamy się na głównym wierzchołku.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni – wejście od Pośredniej Ławki

Z Przełęczy pod Chłopkiem ruszam w stronę „Pośredniego Mięgusza”. Ku grani prowadzi tu wyraźna ścieżka, jednak zanim podejście stanie się bardziej strome, odbijam w lewo, za nieco mniej przetartym śladem. To tu zaczyna się Droga po Głazach – jedna z najpopularniejszych tras prowadzących na Mięguszowiecki Szczyt Wielki. Dziś użyję jej fragmentu, by dostać się w okolicę głównego wierzchołka MSP.

Przełęcz pod Chłopkiem
Przełęcz pod Chłopkiem oraz początek Drogi po Głazach.
Zejście na Drogę po Głazach
Początkowo idę wyraźną ścieżką w stronę grani, później skręcam w lewo i trawersuję zbocze.

Ścieżko lekko się wznosi, a po paru pojedynczych minutach doprowadza mnie do pierwszych trudności. By przejść dalej, muszę się przytrzymać skałek i zrobić kilka kroków w ekspozycji. Później odbijam w prawo, przechodzę na drugą stronę skalnego żeberka i zauważam kolejne wyzwanie w postaci Trawersu Westwalewicza.

Droga po Głazach, początek
Ścieżka wśród trawek, a dalej pierwsze lekko eksponowane fragmenty.
Początek Drogi po Głazach
Przewinięcie na drugą stronę skalnego żeberka. Na dalszym planie, po lewej stronie zdjęcia widać Koprowy Wierch.

Nim jednak dotrę do Trawersu Westwalewicza, muszę jeszcze odbić w prawo, przejść kawałek trawiastą półką, a potem zejść kilka metrów po skałkach. Sam trawers ma postać wąskiej, skalnej półeczki, gdzie ledwo mieści się jeden but. Na szczęście, stopień nie jest w żaden sposób pochylony, więc w dobrych warunkach nie powinien sprawiać problemów. Oczywiście pod warunkiem, że psychika „puści” (ale jak nie puści tutaj, to raczej nie ma się co dalej pchać na MSP).

Dojście do Trawersu Westwalewicza
Teren za pierwszym żeberkiem oraz dojście do Trawersu Westwalewicza.
Trawers Westwalewicza
Przejście przez Trawers Westwalewicza.
Trawers Westwalewicza, trudności
Jak widać na powyższym zdjęciu, miejsca na nogi nie ma tu zbyt wiele.

Minąwszy trawers, przechodzę przez kolejne żeberko. Stąd widzę już Pośrednią Ławkę Mięguszowiecką, na którą będę się musiał teraz dostać. Czeka mnie trochę wytracania wysokości (tak z kilkadziesiąt metrów), a potem wejście na dolną, żwirową część Ławki.

Choć cel wydaje się oczywisty, sama droga już taka nie jest. Co prawda kopczyków tu nie brakuje, jednak znaczą one kilka możliwych wariantów, z których nie wszystkie są optymalne. Warto więc umieć samemu „czytać teren” i schodzić tak, by nie trafić na jakiś uskok lub gładkie płyty.

Wejście na Pośrednią Ławkę Mięguszowiecką
Dojście do Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej (jeden z możliwych wariantów).

Po udanym zejściu zaczynam wspinać się tym kruchym, stromym i nieprzyjemnym terenem. Najlepiej jak najszybciej odbić w lewo i dobrzeć do trawiastej części Ławki. Tam znajdziemy również kolejne kopce oraz częściowo wydeptaną ścieżkę. Warto jednak wiedzieć, że istnieją jej dwa warianty. Jeden prowadzi w górę, do końca Ławki, drugi odbija nieco w lewo. Dziś interesuje mnie ten pierwszy. Drugi to znana mi już z poprzedniego roku Droga po Głazach, którą można się dostać na Mięguszowiecki Szczyt Wielki.

Pośrednia Ławka Mięguszowiecka
Dolna, bardzo krucha część Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej.

Po dojściu do trawek ruszam prosto w górę i zaczynam dość szybko nabierać wysokości. Gdzieś tu spotykam również parę osób, które schodzą w dół Ławki. Początkowo myślałem, że były na szczycie, jednak po krótkiej rozmowie okazuje się, że po prostu szukali drogi na MSW i zabłądzili. Daję im więc kilka wskazówek, po czym mijamy się i każdy idzie ku swojemu celowi.

Pośrednia Ławka Mięguszowiecka, podejście
Podejście w górę Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej.

Wygodna, choć stroma ścieżka wkrótce się kończy i znów jestem na kruchym, mniej stabilnym podłożu. Na szczęście, z tego miejsca nie ma już daleko do końca Ławki. W ogóle, ten fragment lekko mnie zaskoczył swoją długości – spodziewałem się, że przejście Ławki zajmie mi więcej niż parę pojedynczych minut.

Podejście Pośrednią Ławką Mięguszowiecką
Do końca Pośredniej Ławki nie zostało już daleko.

Podchodząc, po prawej stronie mam skalisty, bardzo stromy wierzchołek Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego. Z tej strony ciężko byłoby się na niego dostać, choć wiem, że optymalne wejście znajduje się gdzieś kawałek przed końcem Ławki. Mam jednak zamiar dojść na sam koniec, a potem cofać się, szukając miejsca, które pozwoli dostać się wyżej bez przekraczania „jedynkowych” trudności.

Wkrótce mijam najwyższy wierzchołek i idę jeszcze kawałek przy obniżającej się grani. Pod koniec lekko zakręcam w prawo i w łagodnie nachylonym, niezbyt eksponowanym terenie docieram na trawiasty taras na końcu Pośredniej Ławki. Z tego miejsca dobrze widzę stromy, trudny teren opadający w stronę Mięguszowieckiej Przełęczy Wyżniej, a dalej również najwyższy z Mięguszowieckich Szczytów, czyli Wielki. Po drugiej stronie mam z kolei grań, którą można się dostać na główny wierzchołek Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego. Choć jej przejście też jest wyceniane na I, teren jest ponoć nieco trudniejszy i bardziej eksponowany niż w wariancie, którego zaraz będę szukał.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, wejście od Pośredniej Ławki
Ostatnie kilkanaście metrów Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej. Na czerwono zaznaczone miejsce, gdzie należy opuścić Ławkę i podejść pod stroną ścianę.
Mięguszowiecki Szczyt Pośredni od Pośredniej Ławki
Droga na główny wierzchołek „Pośredniego Mięgusza” oglądana z końca Pośredniej Ławki.

O wariancie zaznaczonym na powyższych zdjęciach jeszcze nie wiem. To znaczy, znam jego ogólny przebieg z różnych opisów, ale dokładną drogę muszę odszukać samodzielnie. Zacząć zamierzam od znalezienia miejsca, gdzie należy odbić pod ścianę i zacząć się wspinać w stronę grani.

Wiem, że ma to być jakieś kilkanaście metrów od tarasu na końcu Pośredniej Ławki. Cofam się więc o taką odległość i patrzę w lewo. Dość łatwo zauważam teren za 0+, którym mógłbym podejść parę metrów do góry. Przy prowadzącej przez Ławkę ścieżce widzę także pojedynczy kopczyk, który potwierdza, że może faktycznie tego miejsca szukałem.

Wejście na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni
Pierwsze wspinanie po zejściu z Pośredniej Ławki.

Bez problemu podchodzę kilka metrów, później zaczynam rozglądać się za dalszą drogą. Po chwili, na jednym z kamieni dostrzegam założoną pętlę, co sugeruje, że ktoś tu czasem dociera i używa jej do zjazdu. Jestem więc w dobrym miejscu.

Na prawo od pętli rozpoznaję kolejny charakterystyczny punkt tej drogi: wąską, mocno eksponowaną półkę, którą trzeba jakoś przejść, a potem ponownie odbić do góry. Widziałem wcześniej jej zdjęcia i szczerze mówiąc, to właśnie tego momentu najbardziej się obawiałem.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, półka
Wąska, silnie eksponowana półka – najbardziej wymagający fragment drogi na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni.

Wdrapuję się ponad kamień z pętlą, a potem wchodzę na półkę. Faktycznie, miejsca na nogi nie ma za wiele, po prawej zionie przepaść, jednak wbrew obawom, kamień po lewej nie okazuje się całkowicie gładki. Da się w nim znaleźć jakieś chwyty, a i sama półeczka nie ma więcej niż 2-3 metry długości. Całość przechodzę więc sprawnie i już po chwili stoję w jakimś pewniejszym miejscu.

Teraz pora odbić pionowo w górę. Jest stromo, trudności sięgają I, ale tu na brak chwytów i stopni nie można już narzekać. Wspina się bardzo przyjemnie, choć po kilku metrach docieram do miejsca, gdzie nie wiem, czy należy iść w lewo, czy w prawo. Wybieram to drugie i niemal od razu nabieram pewności, że była to dobra decyzja. Stoję teraz na małym kawałku częściowo trawiastego terenu, z którego widzę już grań oraz spękaną płytę, którą mogę się na nią dostać.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, trudności
Ponad półką czeka mnie parę metrów stromej wspinaczki, a później odbicie w prawo.
MSP od Pośredniej Ławki
Kilka pojedynczych metrów po odbiciu w prawo mam nad sobą taki widok.

Po wciąż dość stromej, choć mocno spękanej płycie podchodzę skośnie w lewo i już po chwili jestem na grani. Tam patrzę w prawo i zauważam, że główny wierzchołek jest już naprawdę niedaleko. Został tylko kawałek w miarę poziomego, choć mocno eksponowanego przejścia po kamiennych blokach.

MSP, grań
Widok w stronę głównego wierzchołka po wejściu na grań.

Choć początkowo teren nie wygląda przyjaźnie, przejście tego odcinka nie sprawia już wielu problemów. Droga jest oczywista, a bloki ułożone tak, że łatwo znaleźć chwyty i miejsca na nogi. Tylko jeden z kamieni decyduję się przejść okrakiem, resztę obchodzę nieco poniżej ostrza grani, od strony Doliny Hińczowej.

Chwilę później jestem już przy głazie, na którym biało-czerwoną farbą namalowano punkt graniczny. Nietrudno jednak zauważyć, iż nie jest wcale najwyższym miejscem na tym wierzchołku. Ten znajduje się jeszcze kawałek dalej, a dojście tam wymaga pokonania grani o podobnej trudności, jak wcześniej.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, główny wierzchołek
Punkt graniczny na głównym wierzchołku Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego.
MSP, główny wierzchołek
Dalsza grań w stronę najwyższego punktu na szczycie.

Bez problemu docieram do najwyższych kamieni i ostrożnie na nich staję. Potem wracam na grań i idę nią aż do uskoku znajdującego się jeszcze parę metrów dalej. By dostać się niżej, potrzebowałbym liny do zjazdu, albo nieco większych umiejętności, które pozwoliłyby mi zejść po niewiele mniej stromym obejściu owego miejsca.

Tuż przed uskokiem grań jest jednak na tyle szeroka, że to ten kawałek góry wybieram sobie jako miejsce odpoczynku. Póki co, wierzchołek mam cały dla siebie, jednak spodziewam się, że wkrótce przyjdą tu również Dawid z Adamem, który zdecydowali się na wariant ściśle graniowy. Ostatecznie, wspinającym się na lotnej asekuracji chłopakom idzie dość powoli, więc czekam na nich jeszcze dobre dwie godziny. Trochę długo, jednak dzięki temu mam mnóstwo czasu, by podziwiać genialną panoramę, która rozpościera się z głównego wierzchołka Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni
Widok na dalszą część grani „Pośredniego Mięgusza”, już za uskokiem. Na dalszym planie można również dostrzec (od prawej): Mięguszowiecki Szczyt Czarny, Rysy i Niżnie Rysy, a w oddali, po lewej stronie zdjęcia również Łomnicę i Lodowy Szczyt.
Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, widoki
Ze szczytu zdecydowanie najlepiej prezentuje się Mięguszowiecki Szczyt Wielki.
Morskie Oko i Czarny Staw
Dobrze widać również dwa popularne jeziora: Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami.
MSP, Hińczowy Staw
Po drugiej stronie można podziwiać Hińczowe Stawy, a także Grań Baszt. Na najdalszym planie, po prawej stronie, można też dostrzec Krywań.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni – zejście ze szczytu

W sumie, na szczycie spędzam jakieś 3 godziny. Dwie samotnie, jedną z resztą ekipy, która też chce się nacieszyć tutejszymi widokami. Później postanawiamy schodzić. Już razem, tym samym wariantem, których na szczyt wchodziłem ja.

Z wierzchołka wracamy się kawałek granią, aż do miejsca, gdzie da się skręcić na spękaną płytę po lewej stronie (lewej z perspektywy osoby schodzącej). Obniżamy się nią parę metrów, kierując się skośnie w lewo, a następnie odbijamy nieco w prawo i schodzimy stromą ścianką aż na wysokość opisywanej wcześniej, eksponowanej półki. To znaczy, ja schodzę, bo chłopaki wolą skorzystać z założonych pętli i zjechać te kilka metrów.

MSP, zejście
Zejście kawałkiem grani i skręt na spękaną płytę.
Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, zejście
Tu skośnie w lewo przez płytę, a dalej skręt w prawo ku zejściu do półki.
Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, zejście do Pośredniej Ławki
Strome zejście do półki oraz mocno eksponowane przejście przez nią.

Wbrew lekkim obawom, przejście przez półeczkę wcale nie było teraz trudniejsze. Ona sama jest dość pozioma, więc jak już się do niej dojdzie, to sam trawers jest tak samo wymagający w obie stromy. A że teraz już wiem w co się pakuję, to obywa się bez zbędnego stresu.

Za półką czeka mnie jeszcze parę metrów niezbyt wymagającego zejścia za 0+. Pokonuję go bez problemu, po czym dostaję się z powrotem na Pośrednią Ławkę Mięguszowiecką. Teraz zostaje tylko zaczekać aż reszta ekipy skończy zjazd i można wracać na Przełęcz pod Chłopkiem.

Pośrednia Ławka Mięguszowiecka, zejście
Po zejściu z wierzchołka skręcamy w lewo i kierujemy się w stronę Przełęczy pod Chłopkiem.

Wkrótce robi się bardziej stromo. Początkowo idziemy lekko kruchym teren, potem po trawkach, na końcu znowu po niezłej kruszyźnie. Następnie, w dogodnym miejscu odbijamy w lewo i kończymy wytracanie wysokości.

MSP, zejście Drogą po Głazach
Górna część zejścia po Pośredniej Ławce.
Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, zejście Drogą po Głazach
Przejście przez kruchą, dolną część Ławki oraz dalsza droga na przełęcz.

Po zejściu z Ławki zaczynamy podejście, które można pokonać na parę różnych sposobów. Wydaje mi się jednak, że lepiej trzymać się umiarkowanie wyraźnej ścieżki z prawej strony, która w końcu doprowadza nas do przejścia przez skalne żeberko. Za nim kryje się eksponowany Trawers Westwalewicza, a później jeszcze trochę podejścia do kolejnego żeberka.

Powrót na Przełęcz pod Chłopkiem
Kawałek podejścia po opuszczeniu Pośredniej Ławki Mięguszowieckiej. Tu chyba lepiej iść prawą stroną, kierując się na tę ciemniejszą skałkę.

Co do Trawersu Westwalewicza, to ponoć istnieje jego obejście górą, ale jakoś nie miałem nigdy potrzeby go szukać. Przechodzimy ten fragment „standardowo” i przewijamy się przed żeberko, za którym widzimy już Przełęcz pod Chłopkiem. Ostatni etap to jeszcze jeden lekko eksponowany fragment przy skałkach, a później już tylko kilkadziesiąt metrów łatwej ścieżki.

MSP, powrót na Przełęcz pod Chłopkiem
Powrót na Przełęcz pod Chłopkiem.

Na przełęczy zgadujemy się z inną ekipą, która właśnie wróciła z Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego. Chwilę rozmawiamy, po czym stwierdzamy, że część osób zarówno od nich, jak i od nas nie była jeszcze na „Mięguszu Czarnym„. Bez większego wahania postanawiamy więc tam podskoczyć po klasycznej drodze od przełęczy. Łącznie z przerwą na wierzchołku, dodaje to do przejścia niewiele ponad godzinę. Zdecydowanie było warto, udało się trafić bez błądzenia, ale ponieważ dla mnie to już czwarte wejście na ten szczyt, nie będę do tutaj opisywał.

Powrót do Palenicy

Po ponownym powrocie na Przełęcz pod Chłopkiem ruszamy w dół Galeryjki, a później lekko eksponowaną ścieżką na Kazalnicę. Jest już późno, słońce powoli chyli się ku zachodowi, a na dole przelewa się właśnie morze chmur. Rzadko mam okazję oglądać w górach tak piękne widoki.

Kazalnica
Zejście na Kazalnicę.

Z Kazalnicy odbijamy w lewo i schodzimy kawałek niezbyt wymagającą ścieżką. Później docieramy do fragmentów, które są ubezpieczone klamrami i łańcuchami. Mimo mokrej skały pokonujemy je bez problemów, a potem kontynuujemy marsz przy Mięguszowieckim Kotle. Niżej czeka jeszcze niewielkie głazowisko, a później ostatnie zejście po stromej ścieżce wśród kosówki.

Zejście z Przełęczy pod Chłopkiem
Teren poniżej Kazalnicy.

Nad Czarnym Stawem spotykamy się z jeszcze inną pozaszlakową ekipą, która odwiedziła właśnie Niżnie Rysy. Robimy tu chwilę przerwy, a później, przy ostatnich promieniach słońca, schodzimy nad Morskie Oko, okrążamy jest w po ciemku i docieramy pod budynek schroniska.

Po kolejnym, tym razem nieco dłuższym postoju wchodzimy na asfalt i zaczynamy półtoragodzinny, męczący powrót do Palenicy, gdzie docieramy po dobrych 15 godzinach od startu wędrówki. Oczywiście, dałoby się to przejść szybciej, ale my, jako zespół, po prostu niesamowicie się wlekliśmy i robili sporo przerw.

Co prawda, nasze auto znajduje się jeszcze kawałek dalej, jednak w tej kwestii mamy trochę szczęścia – jedna z osób, z którą wracaliśmy stała bliżej wejścia do parku i zgodziła się nas podwieźć te ostatnie 1,5 kilometra. Tam zdejmujemy plecaki, wsiadamy do samochodu i zaczynamy ostatni etap tej wycieczki, czyli rozwożenie ludzi do ich miejsc zamieszkania.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni od Pośredniej Ławki – podsumowanie

Zdecydowanie, nie było to szybkie przejście. Wystartowaliśmy wcześnie rano, wrócili około północy. Na obu „Mięguszach” mieliśmy jednak mnóstwo frajdy, świetne widoki i rewelacyjną atmosferę. Choć sezon jeszcze trwa, już teraz mogę stwierdzić, że będzie to jedna z moich ulubionych wycieczek w tym roku.

Cieszy mnie również, że właśnie udało mi się skompletować wszystkie trzy Mięguszowieckie Szczyty. Zaczęło się od Czarnego, skończyło cztery lata później na Pośrednim. Trochę to trwało, ale w międzyczasie odwiedziłem mnóstwo innych, pozaszlakowych wierzchołków, poznałem spory kawałek Tatr, a przy okazji bardzo dużo się nauczyłem. Wiem również, że nie jest to dla mnie ostatni wypad w te rejony. Do masywu „Mięguszy” mam ogromny sentyment i z pewnością będę tu od czasu do czasu wracał. Wszak każdy z tych pięknych szczytów można zdobywać również innymi, nieco trudniejszymi drogami, a i powtarzanie tych znanych potrafi dać sporo przyjemności.

Na koniec wrócę jeszcze do trudności MSP. Bo według wielu opinii, jest on najtrudniejszym szczytem z całej trójki. I ja w większości się z tym zdaniem zgadzam, ale nie w stu procentach. Pod względem trudności technicznych oraz ekspozycji, faktycznie, na Mięguszowieckim Szczycie Pośrednim jest najbardziej wymagająco. Ścianka pod szczytem jest stroma, a przejście przez wąską półkę potrafi przyspieszyć tętno. Jednak tych trudności nie ma aż tak dużo, jak na drogach prowadzących na MSW. Również orientacja jest nieco łatwiejsza, bo opada przejście pomiędzy Pośrednią a Wielką Ławką Mięguszowiecką (na Drodze po Głazach) albo błądzenie przy przejściu poniżej grani prowadzącej od Hińczowej Przełęczy.

Osobiście stawiam więc Pośredniego ponad Wielkim, ale tylko nieznacznie – uważam, że ten szczyt jest przeznaczony dla osób o większych umiejętnościach technicznych, jednak samo przygotowanie do wycieczki jest mniej wymagające. Choć generalnie, to wszystkie „Mięguszę” są piękne i warte uwagi, a ich odwiedzanie może stanowić kolejne etapy czyjejś pozaszlakowej przygody.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *