Ciemnosmreczyńska Grań – przejście przez Ciemnosmreczyńską Turnię i Kopę nad Wrotami

To niezbyt długa, choć ciekawa graniówka, która była dla nas przygodą z pogranicza pozaszlakowej turystyki i taternictwa. Idąc przez Ciemnosmreczyńską Turnię oraz Kopę nad Wrotami trafialiśmy na sporo eksponowanych kawałków grani i jej obejść, a także wykonywali zjazdy, podczas których mierzyliśmy się z problemami typowymi dla górskich wspinaczek. Zapraszam na relację z przejścia!

Relacja z tej wycieczki dostępna jest również w wersji filmowej. Aby obejrzeć materiał, kliknij tutaj.

Oryginalnie, ta wycieczka miała wyglądać nieco inaczej. Wraz trójką znajomych umówiliśmy się na wyjazd, którego celem było zdobycie Zadniego Mnicha. Czyli zaledwie dzień po przejściu Grani Kościelców byłoby kolejne tatrzańskie wspinanie. Niestety, po dojściu na miejsce trochę wystraszyliśmy się panujących warunków, podzielili grupę na dwie części i ruszyli ku jakimś łatwiejszym celom. Ostatecznie, i tak wyszło ciekawie, emocjonująco oraz z kilkoma wartościowymi wnioskami, które można wyciągnąć na przyszłość.

O Ciemnosmreczyńskiej Grani – podstawowe informacje

Ciemnosmreczyńską Granią określa się odcinek od Ciemnosmreczyńskiej Przełączki do Wrót Chałubińskiego. Prowadzi ona przez Ciemnosmreczyńską Turnię, Turniczkę Chałubińskiego oraz Kopę nad Wrotami, po drodze zahaczając również o dwie przełęcze (Przełęcz nad Wrotami i Szczerbinkę nad Wrotami). Znajduje się na głównej grani Tatr, a jej najwyższy punkt to Ciemnosmreczyńska Turnia sięgająca wysokości 2142 metry.

Trudności Ciemnosmreczyńskiej Grani mocno zależą od kierunku przejścia oraz obranego wariantu. W zależności od podjętych decyzji, wartości mogą wynosić od I do aż IV. Idąc od Ciemnosmreczyńskiej Przełączki do Wrót Chałubińskiego i obchodząc / zjeżdżając uskoki wycena nie powinna przekroczyć wartości I (nieco trudno). Poruszając się w przeciwną stronę i trzymając ściśle grani, wartość będzie miejscami sięgać IV. Oczywiście, w tym kierunku wycena I też jest można, ale z tego, co wiem, konieczne byłoby stosowanie dłuższych i nie najlepszej jakości obejść (stromo, krucho i po trawkach).

Mimo położenia poza szlakiem, przejście Ciemnosmreczyńskiej Grani jest dozwolone dla każdego, kto wpisze się do Książki Wyjść Taternickich. Oczywiście, dobrze mieć również odpowiednie umiejętności i doświadczenie, bo jednak jest to przejście trudnościami zahaczające o taternictwo.

W kontekście asekuracji, tu również wiele zależy od wybranego wariantu. Jeśli wybieramy ten łatwiejszy, to spokojnie wystarczy lotna (lub nawet jej brak). Gdy jednak chcemy się również mierzyć z miejscami za III i IV w grę będą też wchodzić krótkie wyciągi. Stanowska do zjazdów istnieją i są przyzwoitej jakości (40 metrów liny powinno spokojnie wystarczyć). Poza nimi, droga nie jest obita i trzeba będzie polegać na własnych sprzęcie. My, idąc na lotnej, kilkukrotnie zakładaliśmy jakąś pętlę lub frienda.

A ile zajmie przejście Ciemnosmrczyńskiej Grani? Zauważyłem, że przy drogach bardziej wspinaczkowych dużo ciężej jest mi podawać te wartości. Sporo zależy od warunków, doświadczenia, liczby przelotów i tak dalej. Najszybszym pewnie nie zejdzie dłużej niż 2 godziny. My, będąc osobami początkującymi i działając tam przy mokrej, miejscami śliskiej skale, wlekliśmy się ponad 4.

Ciemnosmreczyńska Grań – relacja z przejścia

Dojazd do szlaku

To było dość skomplikowane. Mieliśmy jechać we czwórkę, gdzie każda osoba znajdowała się w innym mieście. Pierwszy ruszył Dawid z Częstochowy, jednak tuż po wjeździe do Krakowa miał awarię samochodu. Przesiedliśmy się więc do mojego auta i ruszyli po Adama do Budzowa. Tam ponowna zmiana pojazdu, następnie powrót do Zakopianki i trwająca chwilę jazda do Jurgowa, gdzie zgarniamy obozującego tam tymczasowo Marka. Będąc w komplecie kierujemy się na Łysą Polanę, gdzie znajdujemy niewymagający rezerwacji parking po słowackiej stronie.

Dojście do Doliny za Mnichem

Wysiadamy, zabieramy sprzęt i ruszamy w stronę Palenicy Białczańskiej. To jakieś półtora kilometra marszu poboczem asfaltowej drogi. W sam raz, żeby się rozgrzać. Potem chwila w kolejce przy kasach i wchodzimy na szlak prowadzący do Morskiego Oka. Tu mamy do nabicia kolejne asfaltowe kilometry, tym razem w liczbie około 9. Jakoś nie pałam do tego odcinka szczególną sympatią, ale jeśli się chce robić coś ciekawego po polskiej stronie Tatr, to niestety, od czasu do czasu trzeba się tędy przejść.

Droga nad Morskie Oko
W drodze nad Morskie Oko.

Dotarłszy pod schronisko, robimy tam chwilę przerwy, po czym wracamy kawałek na start żółtego szlaku i zaczynamy podejście w stronę Doliny za Mnichem. Pierwszy odcinek prowadzi nas lasem, później w częściowo otwartym terenie z ładnym widokiem na masyw Mięguszowieckich Szczytów, Cubrynę i Mnicha.

Podejście do Doliny za Mnichem
Dolna część podejścia żółtym szlakiem.

Nabieramy wysokości, poruszając się szerokimi zakosami wytyczonymi w południowo-wschodnim zboczu Miedzianego. Odcinek ten, zwany popularnie Ceprostradą, nie jest ani szczególnie długi, ani wymagający. Nawet idąc z ciężkimi, wypełnionymi sprzętem wspinaczkowym plecakami, poruszamy się dość szybko. Do rozdroża w Dolinie za Mnichem docieramy w niecałą godzinę.

Dojście do Doliny za Mnichem
Końcówka podejścia do rozdroża szlaków w Dolinie za Mnichem.

Wejście na Ciemnosmreczyńską Przełączkę

Na skrzyżowaniu skręcamy lekko w lewo. Tam przez jakieś 200 metrów idziemy czerwonym szlakiem, który docelowo prowadzi na Wrota Chałubińskiego. Po przejściu tego krótkiego odcinka, po lewej stronie dostrzegamy dość wyraźną ścieżkę, która odbija na pobliskie zbocze. W tym miejscu schodzimy ze szlaku i zaczynamy podejście w okolice Mnicha.

Dolina za Mnichem
Czerwony szlak na Wrota Chałubińskiego.
Dolina za Mnichem, zejście ze szlaku
Miejsce opuszczenia szlaku i początek podejścia pod Mnicha.

Początek jest łatwy, choć już po paru minutach trafiamy na stromy odcinek, który wymaga drobnej pomocy rąk. Ponad nim, dostajemy się w okolicę Mnichowych Stawków (grupy kilku małych jeziorek), pomiędzy którymi przechodzimy wyraźną ścieżką.

Podejście pod Mnicha
Pierwsza część pozaszlakowego odcinka.
Dojście pod Mnicha
Przejście w okolicy Mnichowych Stawków.

Na dalszym etapie mamy do pokonania jeszcze jeden próg, przez który wspinamy się krótkimi, pojedynczymi zakosami. Po zakończeniu podejścia jesteśmy już blisko Mnicha, którego obchodzimy od zachodu. Dziś jest tu spore oblężenie – wspinać będą się zarówno zespoły taternickie, jak i przewodnicy z klientami.

Wkrótce mijamy popularną turnię i kierujemy się na kolejny punkt orientacyjny, którym staje się Mnichowa Kopa – niewielki, mało wybitny wierzchołek, który będziemy za chwilę obchodzić z lewej strony. Najpierw jednak musimy tam dojść, co robimy po wciąż dobrze widocznej ścieżce, prowadzącej również na Hińczową Przełęcz. Odcinek ten nie jest długi, choć miejscami lekko eksponowany i wymagający okazjonalnej pomocy rąk.

Ścieżka pod Mnicha
Z okolic Mnicha mamy już bardzo dobry widok na całą Ciemnosmreczyńską Grań.
Dojście w okolice Mnicha
Marsz w kierunku Mnichowej Kopy.

Na samą Mnichową Kopę wchodzić nie zamierzamy. Obchodzimy ją kilka metrów poniżej wierzchołka (byłem tam już wcześniej, więc szczególnie nie żałuję ominiętego szczytu), od lewej strony. W tym miejscu opuszczamy drogę prowadzącą ku Hińczowej Przełęczy i idziemy prosto, kierując się w stronę bardzo charakterystycznej iglicy Zadniego Mnicha.

Droga pod Mnichową Kopę
Obejście Mnichowej Kopy.

Za Mnichową Kopą teren się obniża. Musimy trochę zejść, trafiając na wymagające nieco ostrożności piargi. Kawałek dalej mamy też do pokonania niewielki strumień. Następnie zbliżamy się skał u podstawy Zadniego Mnicha, które obchodzimy od prawej strony.

Droga na Ciemnosmreczyńską Przełączkę
Droga pod Zadniego Mnicha oraz jego obejście od prawej strony.

Po Zadnim Mnichem znów zaczynamy nabierać wysokości. Zawijamy lekko w lewo i wkrótce widzimy nad sobą Ciemnosmreczyńską Przełączkę. Do pewnego momentu podchodzimy pod nią kruchą, częściowo trawiastą ścieżką, później stajemy pod stromymi skałami, które co prawda prowadzą na przełęcz najszybszą drogą, jednak wymagają wspinaczki w niezbyt przyjemnym terenie. Znacznie lepiej jest tu odbić w lewo, na wąską i nieco eksponowaną, choć łagodnie nachyloną ścieżkę wytyczoną na zboczu Zadniego Mnicha.

Podejście na Ciemnosmreczyńską Przełączkę
Podejście pod Ciemnosmreczyńską Przełączkę.
Wejście na Ciemnosmreczyńską Przełączkę
Wariant z obejściem stromej ścianki.
Ciemnosmreczyńska Przełączka, wejście
Dolna część ścieżki.
Ciemnosmreczyńska Przełączka
Górny, bardziej eksponowany fragment. Stąd do Ciemnosmreczyńskiej Przełączki zostało już tylko parę metrów.

Po dotarciu na przełączkę czekamy chwilę aż zbierze się cała ekipa. Potem mamy decyzję do podjęcia. Bo jak pisałem we wstępnie, oryginalnym celem tego wyjazdu była wspinaczka na Zadniego Mnicha. Jednak po dostaniu się pod ścianę i ocenie warunków stwierdzamy, że chyba nie jest to najlepszy pomysł. Jest zimno, wieje porywisty wiatr, a do tego skała wciąż wygląda na lekko wilgotną. Trzy osoby są przeciw (w tym ja), tylko jedna za, więc decydujemy się odłożyć ten cel na później i wybrać coś łatwiejszego. W tym momencie dochodzi również do podziału ekipy. Ja z Markiem wybieramy Ciemnosmreczyńską Grań, Adam z Dawidem chcą iść na Mięguszowiecki Szczyt Wielki drogą od Hińczowej Przełęczy.

Zadni Mnich
Zadni Mnich oglądany z Ciemnosmreczyńskiej Przełączki.
Ciemnosmreczyńska Turnia od Ciemnosmreczyńskiej Przełączki
Początek drogi na Ciemnosmreczyńską Turnię. Na zdjęciu widać też stanowisko, z którego można zjechać z przełączki albo asekurować partnera idącego po grani.

Przejście Ciemnosmreczyńskiej Grani

Postanawiamy, że grań przejdziemy na lotnej asekuracji. Jest na tyle łatwa, że nie chcemy tu robić wyciągów, ale z drugiej strony, dzisiejsze warunki (szczególnie ta miejscami wilgotna skała) zniechęcają do poruszania się bez asekuracji. A więc wiążemy się, skracamy linę do długości kilkunastu metrów i przygotowujemy resztę sprzętu, który będziemy używać do zakładania przelotów. Ja pójdę przodem, Marek będzie asekurował z tyłu.

Pierwszym etapem tej drogi jest wejście na Ciemnosmreczyńską Turnię. Byłem tam już w poprzednim roku, więc dość dobrze znam drogę i czekające przeszkody. Tak na dobrą sprawę, trudne jest tylko jedno miejsce, położone na wznoszącej się grani niedaleko przełęczy. Reszta raczej mieści się w granicach 0 / 0+.

Ciemnosmreczyńska Turnia, grań
Wspomniane trudne miejsce w drodze na Ciemnosmreczyńską Turnię. Można tu iść ściśle granią, ale przez płytę po prawej stronie i później wejść na skałkę obok.

Dziś decyduję się na wariant ściśle graniowy. Przed widocznym na powyższym zdjęciu progiem zakładam przelot, potem wspinam się wyżej bez większych problemów. Chwilę później to samo robi idący za mną partner. Tu trudne miejsca się kończą, a grań robi bardziej pozioma. Co do wariantu przejścia, rygorystyczne trzymanie się grani trochę traci tu sens ze względu na konieczność wchodzenia na duże i trudne bloki. Bardziej praktyczne (choć pewnie mniej „czyste” pod względem stylu) jest korzystanie z trawiastych obejść. My wybieramy tą drugą opcję, która pozwala nam w miarę szybko i wygodnie dostać się na położony niedaleko wierzchołek.

Ciemnosmreczyńska Turnia, wejście
Obejście grani kawałek przed wierzchołkiem. Najpierw poruszamy się po jej lewej stronie, później po prawej.
Ciemnosmreczyńska Turnia, wejście od Ciemnosmreczyńskiej Przełączki
Sam wierzchołek widać już całkiem nieźle. Najwyższym punktem jest ta trójkątna skałka u góry zdjęcia.

Na szczycie robimy chwilę przerwy, głównie na zjedzenie czegoś i zrobienie kilku zdjęć. Z tego miejsca, będącego najwyższym punktem całej grani, nieźle widać resztę drogi, a także kilka pobliskich szczytów. Największe wrażenie robią chyba pozostawione z tyłu Zadni Mnich i Cubryna wraz z „Mięguszami” oraz znajdujący się przez nami Szpiglasowy Wierch.

Ciemnosmreczyńska Turnia, widoki
Dalsza część grani, która prowadzi aż do Szpiglasowego Wierchu.
Widoki z Ciemnosmreczyńskiej Turni
Widok na wschód, w stronę Zadniego Mnicha, Cubryny oraz Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego.

W końcu opuszczamy wierzchołek i ruszamy dalej. Na grani jest jednak uskok, więc decydujemy się go obejść od prawej strony. Technicznie nic trudnego, lecz ekspozycja i mokra nawierzchnia sprawiają, że poruszamy się powoli i z dużą ostrożnością.

Dalszy ciąg drogi to stopniowe obniżanie się w stronę Przełęczy nad Wrotami. Dominują trudności „jedynkowe”, a podłoże ma formę skalisto-trawiastą. Ostrza grani trzymamy się tylko wtedy, gdy jest to w miarę praktyczne, kiedy indziej idziemy tuż poniżej jej, głównie po polskiej, niestety zacienionej stronie. Od czasu do czasu, przy bardziej ryzykownych ruchach, zdarza nam się założyć jakiś przelot.

Ciemnosmreczyńska Grań, przejście
Zejście w stronę Przełęczy nad Wrotami.

Wkrótce zaczynają się również obejścia od strony słowackiej. Tam jesteśmy już w słońcu, więc zarówno skała, jak i trawki są w większości suche. Idzie nam sprawniej, choć tylko do momentu, gdy musimy obejść jedną z turniczek na grani, a następnie pokonać parę metrów stromego zejścia. Z góry wygląda to dosyć ciężko, choć szybko okazuje się, że skała jest dobrze urzeźbiona i nietrudno o dobre chwyty.

Kawałek dalej, tuż przed zejściem na Przełęcz nad Wrotami znajduje się kolejna trudność. W tym miejscu przybiera ona formę wąskiego, eksponowanego trawersu, za który początkowo nie chcemy się zabierać, jednak szybko okazuje się, że raczej nie ma lepszych alternatyw. Na szczęście, to tylko parę ruchów, a pewności dodają nam kolejne zakładane przeloty.

Reszta zejścia na przełęcz jest już bezproblemowa, podobnie jak wycenione na 0+ wejście na Turniczkę Chałubińskiego, która znajduje się kawałek dalej. Po Turniczce idziemy kawałek łatwą granią, aż docieramy do uskoku, nad którym znajduje się stanowisko zjazdowe.

Ciemnosmreczyńska Grań
Zdjęcia zrobione tuż przez zejściem na Przełęcz nad Wrotami. Turniczka Chałubińskiego znajduje się na pierwszym planie.

Zjazd prowadzi na strome trawki znajdujące się po słowackiej stronie grani. 60-metrowa lina, którą dysponujemy wystarcza aż nadto, choć przygotowując się do drogi w dół trafiamy na problem, którego wcześniej nie przewidzieliśmy. Przy próbie wrzucenia liny, mocno wiejący dziś wiatr porwał ją praktycznie od razu i skierował w stronę, która nie miała wiele wspólnego z kierunkiem zjazdu. Trzeba było wybrać ją ponownie i potem opuścić z większą ostrożnością.

Turniczka Chałubińskiego
Zjazd z Turniczki Chałubińskiego.

Po dotarciu na trawki wiążemy się ponownie i w łatwym, choć stromo nachylonym terenie podchodzimy kawałek do Szczerbinki nad Wrotami. Później zaczyna się kolejny etap tej drogi, czyli przejście przez Kopę nad Wrotami. Ta jest jednak znacznie łatwiejsza niż Ciemnosmreczyńska Turnia, więc poruszamy się tu o wiele szybciej i praktycznie nie zakładamy przelotów.

Kopa nad Wrotami
Podejście na Kopę nad Wrotami.

Do najwyższego punktu Kopy docieramy w dosłownie parę minut, poruszając się obejściami po prawej stronie grani albo nią samą. Później mamy już non stop w dół. Techniczne trudności raczej nie stanowią tu wyzwania, choć wciąż mamy trochę ekspozycji i nieszczególnie lubianych trawek. Działanie utrudnia też porywisty wiatr, który momentami potrafi wytrącić z równowagi.

Przejście Ciemnosmreczyńskiej Grani
Zejście z Kopy nad Wrotami z widokiem na Szpiglasowy Wierch. Na zdjęciu jeden z ostatnich eksponowanych fragmentów grani.

Pod koniec zejścia teren robi się bardziej stromy, więc w dzisiejszych warunkach musimy mocniej uważać na ewentualnie poślizgnięcia i nagłe podmuchy wiatru. Mimo to, dość szybko docieramy do uskoku ponad Wrotami Chałubińskiego, gdzie znajduje się kolejne stanowisko zjazdowe.

Na Ciemnosmreczyńskiej Grani
Zejście do uskoku nad Wrotami Chałubińskiego.

Rozwiązujemy się, przekładamy linę przez kilka założonych na głazie pętli i przygotowujemy do zjazdu. Pierwszy ma się opuszczać Marek, jednak i tym razem lot zrzucanej liny zakłócił wiatr. Co gorsza, jeden z końców wciął się między skały i nie potrafimy go wyszarpać. Dość szybko uświadamiany sobie, że mamy problem. Na szczęście, nie jest on krytyczny, bo okazuje się, że liny i tak wystarczy do pokonania tego niedługiego zjazdu. Plan ewoluuje więc z próby odblokowania liny teraz, do wykonania zjazdu i późniejszej walki z nią, gdy będziemy już na wygodniejszej pozycji.

Ostatecznie, problem rozwiązujemy jeszcze inaczej. Z pomocą przychodzi jeden z przebywających na Wrotach turystów, który podchodzi na ową „wygodniejszą pozycją” i kilkoma ruchami uwalnia zablokowany sznurek. Marek może więc w spokoju zakończyć rozpoczęty parę minut temu zjazd i dostać się na przełęcz. Parę minut później dołączam i ja.

Ciemnosmreczyńska Grań, zjazd
Zjazd na Wrota Chałubińskiego.
Wrota Chałubińskiego
Tak wygląda uskok, z którego zjeżdżaliśmy przed dostaniem się na Wrota. W drodze do góry ma on trudności IV.
Wrota Chałubińskiego, widoki
Widok z Wrót Chałubińskiego na Dolinę Ciemnosmreczyńską.

Będąc już na Wrotach ściągamy linę, po czym chowamy się gdzieś przed wiatrem. Pora coś zjeść i wypić, bo walcząc z różnymi przeciwnościami na grani, trochę zaniedbaliśmy odżywianie. Można też w końcu zdjąć z siebie trochę sprzętu i pochować go do plecaków.

Zejście z Wrót Chałubińskiego i powrót na parking

Później ruszamy w dół. Idziemy stromym, choć niesprawiającym problemów chodnikiem, który sprowadza nas na dno Doliny za Mnichem. Choć nie jest jeszcze późno, na szlaku nie ma praktycznie nikogo. Ale to raczej nie dziwi – ta trasa nigdy nie cieszyła się jakąś wielką popularnością.

Wrota Chałubińskiego, zejście
Początek zejścia z Wrót Chałubińskiego.
Zejście do Doliny za Mnichem
Czerwony szlak przez Dolinę za Mnichem.

Obniżamy się dość szybko, więc już kilku minutach docieramy do tej bardziej płaskiej części szlaku. Później idziemy jeszcze kawałek dnem doliny, aż do połączenia z Ceprostradą. W tym miejscu wracają tłumy, złożone głównie z turystów idąc lub wracających ze Szpiglasowego Wierchu.

Zejście przez Dolinę za Mnichem
Końcówka czerwonego szlaku.

Spod skrzyżowania zaczynamy schodzić wygodnym chodnikiem, który prowadzi zakosami z ładnym widokiem na granie otaczające Morskie Oko. Początkowo poruszamy się w pełni otwartym terenem, później coraz częściej pojawia się kosówka, a na końcu jest również trochę lasu.

Zejście nad Morskie Oko
Zejście nad Morskie Oko.

Dotarłszy nad Morskie Oko musimy niestety poczekać na resztę ekipy, która wraca z Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego. A właściwie, to ja muszę, bo Markowi szybciej będzie dotrzeć do Jurgowa komunikacją publiczną. Żegnamy się więc, a ja idę jakoś przesiedzieć pozostały czas w schronisku.

Chłopaki pojawiają się dopiero 3 godziny później, gdy dookoła robi się ciemno. Teraz to oni potrzebują chwilę przerwy, jednak wkrótce jesteśmy już gotowi do dalszej drogi. Zaczynamy schodzić tym nieszczęsnym asfaltem i po pewnej chwili mamy niezłego farta. Jeden z przejeżdżających tamtędy samochodów się zatrzymuje i oferuje podwózkę. Bez wahania wciskamy się na tylną kanapę i już po paru minutach jesteśmy na parkingu w Palenicy, gdzie przesiadamy się do własnego samochodu i zaczynamy rozwożenie ludzi do domów.

Ciemnosmreczyńska Grań – podsumowanie

Choć ciężko nazwać to przejście pełnoprawną wspinaczką, myślę, że i tak dało nam, początkującym taternikom, sporo cennego doświadczenia i materiału do przemyśleń. Dla mnie był to pierwszy raz, gdy przez dłuższy czas poruszałem się na lotnej asekuracji. Była też kolejna okazja, by poćwiczyć górskie zjazdy, bym razem w nieco mniej sprzyjających warunkach. Wcześniej, raczej bym się nie spodziewał, że wiatr może aż tak utrudnić to zadanie i w kolejnych przejściach na pewno trzeba będzie bardziej zwracać na niego uwagę.

A jak ocenić samą grań? Moim zdaniem jest ciekawa i z pewnością warto ją kiedyś odwiedzić, choć raczej nie jest to najlepsze, co polski teren udostępniony do wspinaczki ma do zaoferowania. Częściowo trawiaste podłoże nie należy do moich ulubionych nawierzchni, a w gorszych warunkach może sprawiać trochę problemów i spowolnić zespół. Choć z drugiej strony, idąc w kierunku opisanym w tym tekście, trudności nie przekraczają I, a sam teren jest legalnie dostępny dla każdego (oczywiście po dokonaniu wpisu w Książce Wyjść Taternickich). Może to więc być dobry poligon doświadczalny dla kogoś, kto dopiero przymierza się do górskich wspinaczek, chce przećwiczyć asekurację oraz wykonywanie zjazdów.

Ja osobiście nie żałuję, że podczas tej wycieczki nie zrealizowaliśmy głównego celu i wybrali ten rezerwowy. Ciemnosmreczyńska Grań też dała mi sporo zabawy i przydatnej wiedzy, która mam nadzieję, że zaprocentuje w przyszłości. Sam chętnie wróciłbym jeszcze kiedyś w to miejsce, być może w celu przejścia grani w drugim, zdecydowanie trudniejszym kierunku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.