Krótka i Ostra – wejście przed Dolinę Suchą Ważecką

To dwa ciekawe, choć mało znane szczyty położone w południowo-zachodniej części Tatr Wysokich. Leżą blisko siebie, oba mierzą ponad 2300 metrów i oferują niezłe widoki na okoliczne granie i doliny. Co prawda, prowadząca tam droga nie należy do krótkich, ale i tak warto ją przejść, co mieliśmy okazję sprawdzić w jeden z październikowych weekendów.

Relacja z tej wycieczki dostępna jest również w wersji filmowej. Aby obejrzeć materiał, kliknij tutaj.

Choć na zbliżającą się sobotę zapowiadała się stabilna, słoneczna pogoda, temperatury miały być mocno na minusie. Trochę obawialiśmy się oblodzeń, co odstraszało od jakichś ambitniejszych przejść. Mimo to, szkoda było zmarnować ładny dzień, więc po prostu poszukaliśmy czegoś w miarę łatwego, z korzystną, południową wystawą. Pomysłów było kilka, ostatecznie padło na Krótką i Ostrą, które wydawały się wręcz idealnie pasować do panujących warunków.

Ostra i Krótka – podstawowe informacje

Oba te szczyty znajdują się niedaleko zachodniego krańca Tatr Wysokich, na długiej, bocznej grani ciągnącej się od Cubryny do Krywania – jest to tak zwana główna grań odnogi Krywania. Krótka posiada trzy wierzchołki, z których najwyższy wznosi się na 2375 metrów. Ostra ma tylko jeden, osiadający wysokość 2351 metrów (uwaga, w innych źródłach można też trafić na wartości innych pomiarów, co w sumie jest dość częstą sytuacją w Tatrach). Pomiędzy szczytami znajduje się szerokie siodło Niewcyrskiej Przełęczy.

Pod względem trudności, wejście na Krótką wyceniane jest na 0+. Takich odcinków nie ma jednak wiele i występują jedynie na części grani prowadzącej na szczyt. Pojawiają się również ekspozycje, choć te największe można obejść od strony Doliny Niewcyrki. Ostra jest z kolei wyceniona na 0 – droga na ten szczyt jest (wbrew nazwie) krótsza i łagodniejsza niż ta na wspomnianą przed chwilą Krótką.

Trasa, którą opisuję w tym artykule prowadzi jednak nie tylko przez Niewcyrską Przełęcz. Do niej trzeba się wcześniej jakoś dostać, a wszystkie drogi znajdują się poza szlakami. Nam najwygodniej było iść przez przełęcz Siodełko oraz Dolinę Suchą Ważecką. Co prawda jest to wariant dość długi i dodający trochę przewyższenia, jednak łatwy orientacyjnie, a przejściu cały czas towarzyszą wyraźne ścieżki i liczne kopczyki.

Pomimo dobrych oznaczeń trasy i wyraźnych śladów jej regularnego użytkowania, opisana tu droga znajduje się na terenie wyłączonym z ruchu turystycznego. Oficjalnie, na Krótką nie można wejść od żadnej ze stron, a dostanie się na Ostrą byłoby legalne tylko bezpośrednio z Doliny Furkotnej (z przewodnikiem lub którąś z dróg wspinaczkowych o trudnościach co najmniej III). Jeśli owe zasady złamiemy i trafimy na TANAP-owskiego strażnika, spotkanie może się zakończyć mandatem w wysokości najczęściej kilkudziesięciu euro.

No i jeszcze parę słów o ubezpieczeniu. Jak powszechnie wiadomo, górskie akcje ratunkowe na Słowacji potrafią sporo kosztować. Jeśli dojdzie do użycia śmigłowca, rachunek może sięgać nawet dziesiątek tysięcy euro. Aby zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń, warto wykupić choćby jednodniową polisę. Warto tylko dobrze przeczytać regulamin, bo przy wypadkach poza szlakiem ubezpieczyciel może robić problemy z wypłatą (ze względu świadome złamanie przepisów). Pewniakiem jest ubezpieczenie z klubu Alperverein, choć jest to polisa całoroczna i trochę kosztuje – standardowa cena to 280 zł, chyba że trafi się na jakieś zniżki.

Krótka i Ostra – relacja z wejścia

Dojazd do Szczyrbskiego Jeziora

W tę wycieczkę chcemy udać się w dwójkę, razem z Markiem, który był moim partnerem na dwóch poprzednich przejściach (Grań Kościelców oraz Ciemnosmreczyńska Grań). Przy czym podobnie, jak ostatnim razem, ja startuję z Krakowa, a on przebywa w pensjonacie w Jurgowie. Nie jest to jednak wielki problem, bo przez tę miejscowość i tak bym przejeżdżał.

Z małopolskiej stolicy wyruszam około 3:00, szybko opuszczam swoje osiedle i wskakuję na Zakopiankę. Nią jadę aż w okolice Nowego Targu, gdzie odbijam na wspomniany Jurgów. Tam zgarniam Marka z jednej z bocznych uliczek, a następnie kontynuuję jazdę w stronę przejścia granicznego.

Będąc już na Słowacji, najpierw objeżdżamy Tatry Bielskie od wschodu, a następnie Tatry Wysokie od południa, poruszając się po tak zwanej Drodze Wolności. Tą ostatnią docieramy do miejscowości Szczyrbskie Jezioro, gdzie tuż za wjazdem do centrum parkujemy samochód na poboczu drogi. Co prawda, z tego miejsca jest nieco dalej do szlaku (10, może 15 minut marszu), ale za to parę euro zostanie w portfelu).

Dojście do Doliny Furkotnej

Zostawiwszy auto na parkingu przechodzimy na drugą stronę ulicy, gdzie znajduje się wejście na wyraźną, leśną ścieżkę. Przez niecały kilometr prowadzi ona w górę zbocza, aż do hotelowej dzielnicy na skraju miejscowości. Tam też trafiamy na oznaczenia niebieskiego szlaku, którym w parę minut dostajemy się pod dworzec kolejowy.

Okrążamy budynek (można też przejść przez środek) i za nim dostrzegamy dalsze symbole szlaku. Śledząc je, odwiedzamy kilka kolejnych ulic miejscowości, aż znów trafiamy w miejsce pełne hoteli, tym razem na zachodnim krańcu Szczyrbskiego Jeziora. Gdzieś tam znajduje się również duże skrzyżowanie różnych tras turystycznych.

Od teraz będziemy się poruszać za kolorem czerwonym, którym oznaczono tak zwaną Magistralę Tatrzańską – długą trasę przebiegającą u południowego podnóża Tatr. My przejdziemy nią tylko parę kilometrów i to w terenie, który ciężko określić inaczej niż bardzo łatwy. Początkowo trochę schodzimy, mijamy Szczyrbskie Jezioro (tym razem chodzi mi o zbiornik wody, nie miejscowość o tej samej nazwie) i ruszamy dalej na północny-zachód. Przez cały czas mamy pod nogami szeroką, wygodną ścieżkę, której momentami bliżej do polnej drogi niż górskiego szlaku.

Po niecałych 30 minutach marszu dochodzimy do kolejnego rozdroża, gdzie odbijamy na północ i za kolorem żółtym zaczynamy podejście do Doliny Furkotnej. Tu teren robi się bardziej wymagający – ścieżka staje się kamienista, pojawiają się strome podejścia. Po paru minutach trafiamy też do lasu, który jednak nie ciągnie się długo. Wkrótce zastępuje go typowa dla tego piętra kosodrzewina.

Wśród kosówki idziemy jeszcze kawałek, cały czas nabierając wysokości. W pewnej chwili docieramy do jeszcze jednego skrzyżowania, gdzie po prawej stronie startuje niebieski szlak w stronę schroniska Chata pod Soliskiem. Z tego miejsca mamy też niezły widok na otaczające dolinę granie. Na jednej z nich, po stronie wschodniej, znajduje się przełęcz Siodełko, które już niedługo stanie się naszym kolejnym celem.

Dolina Furkotna, szlaki
Skrzyżowanie szlaków w Dolinie Furkotnej.

Minąwszy skrzyżowanie poruszamy się w miarę płaskim, niesprawiającym trudności terenem. Tu wypatrujemy już okazji do zejścia ze szlaku, które według mapy ma być wyraźną ścieżką odchodzącą gdzieś na lewo. Nim go jednak znajdziemy, po żółtym szlaku przejdziemy jeszcze trochę ponad pół kilometra.

Wejście na Siodełko

W końcu trafiamy na odpowiednie miejsce. Od szerokiej ścieżki na lewo odchodzi mniejsza, ale wciąż wyraźna dróżka, zmierzająca w stronę Siodełka. Bez wahania schodzimy więc ze znakowanej trasy i wchodzimy na trawiaste podłoże. Na szczęście, trawki są już w miarę suche, więc idzie się nimi wygodnie.

Dolina Furkotna, odejście na Siodełko
Miejsce zejścia ze szlaku oraz fragmenty drogi na Siodełko.

Trawiasta ścieżka wkrótce ustępuje miejsca niewielkiemu głazowisku. Przechodząc przez nie odbijamy trochę w prawo, po czym znów w lewo korygując kurs tak, by ponownie kierować się ku przełęczy. Gdzieś tu ścieżka rozdziela się na dwie części: można iść prosto, albo skręcić w lewo. Teraz nie wiemy jeszcze, że ten drugi wariant jest optymalny, choć z tego miejsca wydaje się mniej intuicyjny. Idziemy więc prosto, gdzie ścieżka zbliża się do niewielkiego strumienia.

Ścieżka na Siodełko
Trawiasta ścieżka, niewielkie głazowisko oraz dalsza część drogi.

Idziemy chwilę przy potoku, aż trafiamy na miejsce, gdzie należałoby przejść na jego drugą stronę. Tu ścieżka się urywa, jednak dobrze widzimy już zbocze, na które trzeba wejść w następnej kolejności, więc stwierdzamy, że nie ma sensu wracać i szukać innego wariantu (później, w drodze powrotnej zobaczymy w tym miejscu parę z podobnym dylematem).

Przeskakujemy przez niezbyt szeroki strumień, a za nim po trawkach zbliżamy się w stronę zbocza. Wkrótce płaski teren się kończy. Teraz trzeba zmierzyć się z umiarkowanie stromym podejściem, które jednak nie stawia żadnych technicznych wyzwań.

Podejście na Siodełko
Przejście przy strumieniu oraz dalsza droga na zbocze pod siodełkiem. Na zdjęciu zaznaczyłem też drugi, wygodniejszy wariant tej drogi, na który można wejść skręcając w lewo przed dojściem do potoku.

Po chwili podchodzenia trawiasto-piarżystym stokiem trafiamy na ścieżkę, która wspina się na zbocze od lewej strony. To właśnie ten opisany wcześniej wariant, na który weszlibyśmy wybierając wcześniej mniej intuicyjny skręt. No nic, będzie wniosek na przyszłość, teraz jesteśmy już na optymalnej drodze.

Podejście na Siodełko Furkotne
Ścieżka, którą podchodzimy na Siodełko.

Resztę drogi na przełęcz pokonujemy zakosami, które wraz z nabieraniem wysokości stają się coraz ciaśniejsze. Ich nachylenie jest dość łagodne, więc ciężko nazwać ten odcinek męczącym. Pod koniec następuje tylko drobna zmiana nawierzchni, gdy zamiast trawek mamy pod nogami coraz więcej sypkiego piargu.

Wejście na Siodełko Furkotne
Końcówka podejścia na Siodełko.

Przełęcz Siodełko (czasem spotyka się też nazwę Siodełko Furkotne) znajduje się na grani pomiędzy dolinami Furkotną a Ważecką. Oddziela też od siebie dwa szczyty: łatwo dostępną Siodełkową Kopę oraz znacznie bardziej wymagającą Ważecką Turnię. My dziś robimy tu tylko chwilę przerwy, po czym ruszamy w dalszą drogę.

Siodełkowa Kopa
Siodełkowa Kopa oglądana z przełęczy Siodełko.
Przełęcz Siodełko Furkotne
Grań w stronę Ważeckiej Turni.

Przejście przez Dolinę Suchą Ważecką i wejście na Niewcyrską Przełęcz

Kolejnym etapem wycieczki jest zejście do Doliny Suchej Ważeckiej. W sumie, ma ono dość podobny charakter, co właśnie zaliczone podejście na Siodełko. Też są gęste zakosy w głównie trawiastym zboczu. Idąc na dół pokonujemy je dość szybko i bezproblemowo. Mamy jednak na uwadze, że całą wysokość, którą teraz wytracimy (jest tego pewnie około 100 metrów), będziemy musieli odzyskać w drodze powrotnej.

Siodełko Furkotne, zejście do Doliny Ważeckiej
Zejście z Siodełka do Doliny Suchej Ważeckiej.
Dolina Ważecka
Widok z dół zbocza oraz dalsza droga przez dolinę.

Po dotarciu do podstawy zbocza idziemy jeszcze kawałek w kierunku wylotu Doliny Ważeckiej. W końcu, po prawej stronie ścieżki dostrzegamy parę kopczyków, które najprawdopodobniej oznaczają dogodne miejsce do jej opuszczenia. Schodzimy więc z trawek na wielkie głazowisko i zaczynamy się nim poruszać na północ.

Zejście do Doliny Ważeckiej
Zejście ze ścieżki i skręt na głazowisko.

Od tego miejsca, droga zaczyna być gęsto kopczykowana. Choć na dobrą sprawę, nie musi, bo jej przebieg jest bardzo oczywisty. Należy po prostu iść w górę doliny, poruszając się po kamieniach albo, w miarę możliwości, jakimiś trawiastymi odcinkami między nimi.

Dolina Sucha Ważecka
Droga w górę Doliny Suchej Ważeckiej.

Poruszanie się w tym terenie nie jest zbyt szybkie, choć na szczęście, głazowisko jest dzisiaj suche. Jednak wybranie południowej wystawy to był bardzo dobry pomysł. Bez pośpiechu pokonujemy kolejne odcinki, stopniowo zakręcając w prawo. W pewnym momencie, jesteśmy już w stanie zobaczyć Niewcyrską Przełęcz.

Sucha Dolina Ważecka
Droga na Niewcyrską Przełęcz.

Zbliżając się do przełęczy, w pewnej chwili trafiamy na trawiaste wybrzuszenie, wznoszące się ponad głazami po obu stronach. Idziemy nim kawałek, aż do miejsca, gdzie należy odbić w prawo i po kamienistym podejściu pokonać ostatni próg doliny. W sumie, jest to pierwsze od jakiegoś czasu miejsce, gdzie teren robi się bardziej stromy.

Droga przez Dolinę Suchą Ważecką
Przejście po trawiastym wybrzuszeniu oraz skręt w prawo, gdzie będziemy podchodzić na ostatni próg doliny.

Podejście przez próg również jest kopczykowane, chociaż można tu iść wymyślając własne wersje drogi. Stosujemy tą zasadę zwłaszcza kawałek wyżej, gdzie istnieje wiele wariantów o zbliżonych trudnościach (wycena 0, może z pojedynczymi miejscami, gdzie przyda się pomoc rąk).

Wejście na Niewcyrską Przełęcz
Przez próg można podchodzić na wiele sposobów, choć występuje tu ogólna tendencja do skręcania w lewo.

W końcu dostrzegamy siodło Niewcyrskiej Przełęczy. Strome podejście powoli zostaje w tyle, a przed nami jeszcze tylko jedno przejście przez jakiś mały, zamarznięty strumień i ostatnia prosta po częściowo trawiastym podłożu. Parę minut później jesteśmy już na przełęczy, po lewej stronie mając drogę na Krótką, a po prawej podejście na Ostrą. Z przodu bardzo ładnie widać też dolinę Niewcyrkę.

Niewcyrska Przełęcz
Końcówka podejścia na Niewcyrską Przełęcz.
Niewcyrka
Niewcyrka oraz Niżni Teriański Staw.
Dolina Niewcyrka
Górne piętro Niewcyrki wraz z Wyżnim Teriańskim Stawem. W tle widać również Furkot i Hruby Wierch.

Krótka – wejście od Niewcyrskiej Przełęczy

W pierwszej kolejności postanawiamy odwiedzić Krótką. Z Niewcyrskiej Przełęczy odbijamy więc na zachód i ruszamy w stronę łagodnej, częściowo trawiastej grani. Z początku, nie jest ona szczególnie wymagająca. Dopiero później, gdy jej ostrze nieco się zwęża, pojawiają się okazje do używania rąk.

Wejście na Krótką
Grań Krótkiej oglądana z Niewcyrskiej Przełęczy.
Krótka, wejście od Niewcyrskiej Przełęczy
Początkowy, niezbyt wymagający odcinek grani.
Krótka, wejście
Okazje do używania rąk pojawiają się dopiero później.

Pokonując kolejne spiętrzenia, w pewnej chwili docieramy do najwęższego, postrzępionego odcinka grani. Tu mamy dwie możliwości: albo przejść górą (trudności 0+, dość duża ekspozycja), albo obejść ten odcinek od strony Niewcyrki. Ponieważ warunki nie są złe, decydujemy się na pierwszą opcję, która mi osobiście daje sporo frajdy.

Krótka, obejście grani
Najtrudniejszy odcinek grani oraz jego obejście.
Krótka od Niewcyrskiej Przełęczy
Inne ujęcie tego trudniejszego fragmentu.

Za tym zwężeniem schodzimy na niewielką przełączkę, a następnie zaczynamy dość strome podejście na główny wierzchołek Krótkiej. Nie jest jednak ani szczególnie wymagający technicznie, ani eksponowany. Po paru minutach stoimy już na szczycie i cieszymy ze zdobycia pierwszego z zaplanowanych na dziś szczytów.

Krótka
Główny wierzchołek Krótkiej.

Widoki z Krótkiej, szczególnie przy dzisiejszej pogodzie są naprawdę ładne. Coś fajnego znajdzie się po każdej ze stron, choć na mnie największe wrażenie robi Krywań. To dość charakterystyczny szczyt i łatwo go zauważyć z większości tatrzańskich wierzchołków, jednak znikąd nie prezentuje się tak dobrze, jak z tego miejsca.

Krótka, widok na Krywań
Widok z Krótkiej na Krywań – być może najlepszy w całych Tatrach.
Widoki z Krótkiej
Niewcyrka i Niżni Teriański Staw oglądane z Krótkiej.
Krótka, widoki
Mała Krótka oraz kawałek Zielonego Stawu Ważeckiego.
Krótka, Tatry
Widok w kierunku Niewcyrskiej Przełęczy, skąd przyszliśmy tu chwilę temu. W tle widać sporo innych ciekawych szczytów, między innymi Furkot, Rysy, Wysoką, Gerlach i Wielkie Solisko. Na bliższym planie jest również nasz następne cel – Ostra.

Po krótkim pobycie na głównym wierzchołku stwierdzam, że podejdę jeszcze na ten zachodni. Jest blisko, więc chętnie skorzystam z okazji, by odwiedzić dziś wszystkie trzy. Poza tym, droga tam zajmuje tylko parę minut i trudnościami nie przekracza 0+. Wchodzę więc bez problemu, przez chwilę oglądam widoki (nie różnią się zbyt wiele od tych na głównych wierzchołku), potem wracam w najwyższy punkt góry.

Wkrótce postanawiamy iść dalej. Schodzimy z głównego wierzchołka, przechodzą tą przyjemną, eksponowaną grańką, potem trafimy w łatwiejszy teren, którym w kilka minut docieramy na Niewcyrską Przełęcz. Tam robimy chwilę przerwy i jesteśmy gotowi na zdobycie kolejnego szczytu.

Droga na Krótka i Ostrą
Powrót na Niewcyrską Przełęcz oraz dalsza trasa na Ostrą.

Wejście na Ostrą

Choć nazwa może sugerować co innego, wejście na Ostrą nie ma nic wspólnego z trudnym terenem. Jest również znacznie krótsze niż na odwiedzoną przed chwilą Krótką. Początkowo idziemy tam umiarkowanie stromym głazowiskiem, na którym da się nawet wypatrzyć ślady wydeptanej ścieżki. Potem, zaczynamy zakręcać w lewo, zgodnie z kierunkiem grani. Nigdy nie zbliżamy się jednak do jej krawędzi.

Ostra, wejście
Przebieg drogi na Ostrą.
Wejście na Ostrą
Początek podejścia to głownie przejście po skalnych blokach.

Po paru minutach tej nietrudnej wspinaczki teren robi się bardziej płaski i dość szeroki. Z tego miejsca ciężko zauważyć, gdzie znajduje się najwyższy punkt góry, jednak dalszy kierunek nadal jest oczywisty.

Ostra, Tatry
Łagodny i rozległy teren przed wierzchołkiem.

Idąc w stronę wierzchołka mijamy kamienny murek osłaniający niezłe miejsce do spania, po czym lekko skręcamy w prawo i docieramy na szczyt. Ten znajduje się tuż nad stromym urwiskiem opadającym około 200 metrów do Doliny Furkotnej. Sam wierzchołek jest oznaczony niewielkim kopczykiem.

Ostra, wierzchołek
Wierzchołek Ostrej.

Pod względem widoków, Ostra oferuje nieco inną panoramę niż Krótka. Stąd dużo lepiej widać Dolinę Furkotną, grań Soliska czy masyw Hrubego Wierchu. W oddali da się też dostrzec wszystkie trzy Mięguszowieckie Szczyty. Choć z drugiej strony, Krywań wygląda stąd już nieco mniej spektakularnie.

Ostra, widoki
Na środku zdjęcia Hruby Wierch i Furkot, nieco po prawej trzy „Mięgusze”: Wielki, Pośredni i Czarny.
Widoki z Ostrej
Grań Soliska w całej okazałości.
Wielki Wyżni Furkotny Staw
Położony jakieś 200 metrów niżej Wielki Wyżni Furkotny Staw.
Dolina Furkotna
Dolina Furkotna, a w niej Niżni Wielki Furkotny Staw.
Droga na Krótką
Po drugiej stronie mamy Krywań oraz odwiedzoną niedawno Krótką (droga na szczyt zaznaczona na czerwono).

Na Ostrej urządzamy sobie nieco dłuższą przerwę. Siedzimy tu niemal godzinę, ciesząc się dobrą pogodą, świetnymi widokami i spokojem, jakie oferuje okolica. W te miejsca raczej nie zagląda zbyt wiele osób. Oprócz nas, na Ostrą i Krótką szły dziś tylko dwie inne osoby (no chyba, że ktoś był jeszcze bardzo wcześnie rano albo późnym popołudniem).

Powrót do Doliny Furkotnej

W końcu postanawiamy wracać. Opuszczamy wierzchołek i zaczynamy schodzić ku Niewcyrskiej Przełęczy. Początek, jak dobrze pamiętamy, jest łagodny i niesprawiający trudności, potem przez chwilę mamy trochę stromiej i po dużych kamieniach. Ostatecznie, na przełęcz dostajemy się dość szybko i sprawnie.

Potem, bez zbędnych opóźnień ruszamy dalej. Odbijamy na południe i zaczynamy się obniżać do Doliny Suchej Ważeckiej. Początkowy odcinek tej drogi nie jest wymagający, później docieramy do progu, którym musimy zejść z większą ostrożnością. Pod względem wariantu, po prostu improwizujemy, nie zwracając większej uwagi na kamienne kopczyki.

Zejście przez Dolinę Suchą Ważecką
Zejście przez Dolinę Suchą Ważecką.

Na końcu progu skręcamy w prawo i kierujemy się na rumowisko na dnie doliny. Gdy tam docieramy, idziemy kawałek trawiastym wybrzuszeniem, potem już głównie głazami. Na tym odcinku mamy tendencję do lekkiego zbliżania się do lewej strony i kierowania ku grani, gdzie znajduje się przełęcz Siodełko.

Zejście przez Suchą Dolinę Ważecką
Końcówka przejścia dnem doliny oraz wejście na Siodełko.

Dotarłszy pod zbocze, żegnamy się z kamiennymi blokami i po wygodnej ścieżce wytyczonej wśród trawek zaczynamy podchodzić do góry. Chwilę to trwa, ale generalnie, nie sprawia większych problemów. Po mniej więcej kilkunastu minutach jesteśmy już u góry, gdzie spotykamy grupę odpoczywających Słowaków.

Dalsza droga prowadzi w dół, również wygodnymi zakosami. W Siodełka nie schodzimy jednak tak samo, jak tam wchodziliśmy. Rano wybraliśmy mniej optymalny wariant podejścia, teraz po prostu cały czas trzymamy się ścieżki (z góry zawsze łatwiej ją wypatrzeć), która omija tutejszy potok od południa i przekracza go później, w wygodniejszym miejscu.

Zejście do Doliny Furkotnej
Zejście z Siodełka do Doliny Furkotnej.

Z tego miejsca, do szlaku mamy już całkiem niedaleko. Idziemy kawałek między kosodrzewiną, potem na zmianę wśród trawek i niewielkich skupisk kamieni. Parę minut później jesteśmy już na znakowanej ścieżce, dołączając do innych, spacerujących doliną turystów.

Dolina Furkotna, żółty szlak
Powrót na żółty szlak w Dolinie Furkotnej.

Podejście do Chaty pod Soliskiem

Gdybym był tu sam, pewnie kontynuowałbym zejście żółtym szlakiem na Magistrali Tatrzańskiej, a później czerwonym w stronę Szczyrbskiego Jeziora. Marek bardzo chce jednak podskoczyć do pobliskiego schroniska i coś przekąsić, więc podejmujemy decyzję o drobnym wydłużeniu wycieczki. Zawsze to okazja do poznania nowego kawałka Tatr.

Na południe idziemy więc tylko chwilę. Później na skrzyżowaniu z niebieskim szlakiem skręcamy w lewo i zaczynamy wspinać się na zbocze Przedniego Soliska. W sumie, odcinek ten nie jest zbyt długi, a nachylenie kamiennego chodnika nie sprawa kondycyjnych trudności. Po kilkunastu minutach jesteśmy już u celu, gdzie znajduje się górna stacja wożącej turystów kolejki oraz budynek schroniska.

Szlak do Chaty pod Soliskiem
Podejście niebieskim szlakiem w stronę Chaty pod Soliskiem.
Dojście do Chaty pod Soliskiem
Stacja kolejki, która przez cały rok dowozi turystów w okolice schroniska.
Chata pod Soliskiem
Schronisko Chata pod Soliskiem.

Po dotarciu pod budynek stajemy w przydługiej kolejce do baru, później zamawiamy jedzenie i zajmujemy jeden ze stolików. Zajmuje to trochę czasu, ale pogoda wciąż sprzyja, więc można się w przyzwoitych warunkach najeść i odpocząć.

Zejście do Szczyrbskiego Jeziora

Po posiłku wracamy do marszu i zaczynamy zejście w stronę Szczyrbskiego Jeziora. Tu w dalszym ciągu poruszamy się niebieskim szlakiem, który prowadzi wygodnym, łagodnie nachylonym chodnikiem wzdłuż tutejszego stoku narciarskiego.

Chata pod Soliskiem, zejście
Zejście niebieskim szlakiem.

Jako, że schodzimy cały czas w linii prostej, wytracanie wysokości idzie sprawnie, a my szybko zbliżamy się do miejscowości. Pod koniec, z kamiennego chodnika trafiamy na jakąś szerszą drogę, którą docieramy w okolice skoczni narciarskich.

Zejście do Szczyrbskiego Jeziora
Szeroka droga w dolnej części zejścia.

Tutaj, sugerując się zachowaniem innych turystów, decydujemy się na skrót, który łączy niebieski i żółtym szlak. Po trawiastym zboczy schodzimy ku asfaltowej drodze, przy której znajduje się również trochę zabudowań. Później kontynuujemy przemarsz przez miejscowość, kierując się na dworzec kolejowy, a dalej do częściowo leśnej ścieżki, którą schodzimy do Drogi Wolności. Tam wsiadamy do mojego auta i zaczynamy powrót do Polski.

Wejście na Krótką i Ostrą – podsumowanie

W pełni udany dzień i dwa nowe szczyty do mojej tatrzańskiej kolekcji. Oba okazały się bardzo ciekawe i mimo znikomych trudności, dały wiele satysfakcji podczas wizyty. Z pewnością, bardzo podobał mi się również spokój, jaki oferuje ta rzadko odwiedzana okolica. Choć prowadząca tam droga była dość długa, praktycznie cały pozaszlakowy odcinek uważam za ładny i warty poznania. Tego dnia byłem tam po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.

A tymczasem, pora powoli godzić się z faktem, że tatrzańskie lato dobiega końca. Coraz częściej pada śnieg, a na większości wystaw pojawiają się poranne lub całodzienne oblodzenia. Trzeba rozważnie dobierać cele, mając na uwadze, że zbyt wielu ambitnych przejść już się w tym sezonie nie zrobi. Być może reszta jesieni będzie należała właśnie do szczytów pokroju Krótkiej lub Ostrej. Ale czy to źle? Przecież na nich też można się całkiem nieźle bawić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.