Wysoka zimą – wejście przez Dolinę Złomisk

Dwuwierzchołkowa, położona poza szlakiem Wysoka jest jednym z najlepszych punktów widokowych w całych Tatrach. Latem należy do najczęściej odwiedzanych szczytów o wysokości powyżej 2500 metrów. Zimą to jednak dość ambitna wycieczka, przeznaczona dla bardziej zaawansowanych turystów. Jak wygląda takie wejście? Zapraszam do przeczytania artykułu!

Relacja z tej wycieczki dostępna jest również w wersji filmowej. Aby obejrzeć materiał, kliknij tutaj.

Będąc kilka dni wcześniej na Krywaniu, mieliśmy okazję obserwować wiele okolicznych szczytów. Dosyć łatwo dało się wypatrzeć, gdzie założono ślad, a gdzie nikt nie próbował się jeszcze zapuszczać. Jednym z tych pierwszych miejsc była właśnie Wysoka, którą zimą najczęściej zdobywa się drogą przez Dolinę Złomisk. I to właśnie dlatego, z powodu dostrzeżenia tych kilku śladów ludzkich stóp, my też postanowiliśmy się tam wybrać. Tym razem w gronie pięcioosobowym.

Wysoka w zimie – podstawowe informacje

Wysoka jest dwuwierzchołkowym szczytem, położonym w słowackiej części Tatr Wysokich. Mierzy 2559 metrów, co czyni ją piątym pod względem wysokości szczytem tego pasma (o ile weźmiemy pod uwagę kryterium odpowiedniej wybitności wierzchołka). Należy do tak zwanej Wielkiej Korony Tatr, przez co jest jednym z częściej odwiedzanych szczytów leżących poza siecią szlaków turystycznych.

Wejście na Wysoką najczęściej odbywa się jedną z dwóch dróg: od przełęczy Waga albo przez Dolinę Złomisk. Trudności techniczne dla obu z nich wynoszą wynoszą 0+. Dotyczy to oczywiście warunków letnich. Zimą, na Wysoką chodzi się raczej tylko przez Złomiska, co spowodowane jest dużym zagrożeniem lawinowym na drugiej trasie. Pod względem trudności, wycena może być nawet niższa (ze względu na wygładzenie żlebu przez śnieg), jednak wciąż jest stromo i występują eksponowane odcinki.

Przy dobrych warunkach śniegowych, Wysoka odwiedzana jest dość często. Jeśli jest gorzej, sytuacja lawinowa w żlebie prowadzącym między wierzchołki może nie pozwalać na bezpieczne wejście. A co do samych wierzchołków, z reguły odwiedzany jest tylko ten z krzyżem. Drugi (z czekanem) jest o tej porze roku zdecydowanie trudniej dostępny.

Myślę, że warto tu również wspomnieć o legalności takiego wejścia. W tym przypadku, zimą obowiązują takie same reguły jak latem. Zejście ze szlaku może odbywać się wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem albo w celu pokonania drogi wspinaczkowej o trudnościach co najmniej III w skali UIAA. To drugie wymaga również posiadania przy sobie legitymacji jakiegoś klubu wysokogórskiego. Jeśli tych wymagań nie spełnimy, możemy się narazić na mandat lub w najlepszym wypadku cofnięcie z trasy.

Co zabrać ze sobą na Wysoką zimą? Tu dużo będzie zależeć od panujących aktualnie warunków. Przy tych najlepszych, gdy w dobrej pogodzie poruszamy się za założonym śladem, wystarczą po prostu raki i czekan turystyczny. Jeśli jednak będzie gorzej, lepszą opcją mogą być dwa czekany, a także stosowanie sprzętu do asekuracji. Wysoka może być więc górą dla średnio-zaawansowanych lub szczytem przeznaczonym wyłącznie dla doświadczonych taterników.

Tu jeszcze standardowo przypomnę o wyposażeniu się w odpowiednią polisę ubezpieczeniową. Ze względu na płatne akcje ratunkowe w słowackich górach, w razie nieszczęścia może się ona okazać bardzo przydatna. Do wyboru są jednodniowe lub nawet całoroczne oferty, przy czym oprócz ceny, warto również zwrócić uwagę na jej zakres. Nie każda firma zgodzi się wypłacić pieniądze za wypadek poza szlakiem, w terenie, gdzie nie miało się prawa przebywać.

Wysoka zimą – relacja z wycieczki

Dojazd do niebieskiego szlaku

Jak wspomniałem w którymś ze wcześniejszych akapitów, na tę wycieczkę wybieramy się w pięć osób. Moim autem, więc po wstaniu w środku nocy, spakowaniu plecaka i zejściu do samochodu muszę ich wszystkich pozbierać. Większość z Krakowa, jedną osobę z miejscowości położonej nieco dalej na południe. Ostatecznie, jesteśmy jednak w komplecie i po dobrze nam znanej Zakopiance kierujemy się w stronę Nowego Targu. Tam odbijamy na leżący przy granicy Jurgów i jakiś czas później przedostajemy się na Słowację.

W dalszej części dojazdu okrążamy Tatry od wschodu, a później jeszcze trochę od południa, mijając po drodze kilka górskich miejscowości. Główną drogę opuszczamy kawałek przed zjazdem na Szczyrbskie Jezioro, kierując się drogowskazem na Popradzki Staw. Po zjeździe spędzamy na asfalcie jeszcze minutę lub dwie, aż w końcu zatrzymujemy się na poboczu drogi, niedaleko wejścia na niebieski szlak turystyczny.

Dojście nad Popradzki Staw

Wysiadamy, zabieramy niezbędne rzeczy z bagażnika i ruszamy na północ. Szybko docieramy do zakrętu za przejazdem kolejowym, gdzie odbijamy w inną, również asfaltową ulicę. Na jej początku mijamy trochę zabudowań, później przechodzimy przez niewielki mostek. Teren się otwiera, pojawiają się coraz lepsze widoki.

Lekko podchodzimy, pokonujemy parę zakrętów i ruszamy w stronę lasu. Tam również idziemy jakiś czas asfaltem, gdzieś po drodze zaliczając kilka serpentyn. Później drzewa stają się coraz rzadsze, co sprawia, że wracają widoki. Niestety, sporo szczytów jest obecnie przykrytych chmurami, choć według prognoz, sytuacja powinna się wkrótce poprawić.

Po pewnym czasie docieramy do obejścia żółtego szlaku. Mijamy to skrzyżowanie, wciąż trzymając się wygodnej ulicy. Kawałek dalej trafiamy na kolejne przecięcia szlaków, najpierw z kolorem zielonym, potem czerwonym. Na tym drugim opuszczamy w końcu niebieską trasę i schodzimy w stronę pobliskiego schroniska nad Popradzkim Stawem.

Przy budynku robimy sobie nieco dłuższy postój. Pora coś zjeść, skorzystać z toalet i ubrać na siebie parę rzeczy, które mogą się wkrótce przydać. Przy okazji, wdajemy się z rozmowę z innymi ekipami, które też mają dziś zamiar wejść na Wysoką.

Schronisko, Popradzki Staw
Schronisko nad Popradzkim Stawem.

Zimowe wejście na Wysoką – droga przez Dolinę Złomisk

Zakończywszy postój wracamy na czerwony szlak i kierujemy się nim na północny brzeg Popradzkiego Stawu. Później idziemy jeszcze kawałek przy tafli, czekając na skręt w wąską, choć dobrze widoczną ścieżkę do Doliny Złomisk.

Popradzki Staw, droga do Złomisk
Droga do Doliny Złomisk oglądana spod schroniska.

Niestety, idąc za założonym śladem, nie jesteśmy w stanie wypatrzeć tego miejsca. Mamy wrażenie, że powinniśmy się poruszać bardziej po lewej stronie, nieco dalej od brzegu. Czyżby zimowy wariant prowadził nieco inaczej? Póki co, zamierzamy po prostu iść za śladami i zobaczyć dokąd prowadzą. Wszak nie jesteśmy pierwszym zespołem, który ruszył dziś na Wysoką.

Dojście do Doliny Złomisk
Kawałek od schroniska, w poszukiwaniu skrętu do doliny.

W końcu docieramy do pożądanego miejsca. Ślady się rozdzielają: do Złomisk w lewo, na Przełęcz pod Osterwą prosto. Zagadka rozwiązana – faktycznie zimą należy pójść nieco dalej, podejść trochę wyżej i dopiero wtedy odbić w lewo.

Zimowe wejście do Doliny Złomisk
Miejsce zimowego odbicia do Doliny Złomisk.

Najbliższy, już bardzo krótki fragment trasy idziemy jeszcze w umiarkowanie zalesionym terenie. Później roślinność rzednie i mamy przed oczami otwarty teren. Niektóre szczyty wciąż są przekryte niewielkimi chmurami, jednak faktycznie widzimy tą zapowiadaną prognozami poprawę.

Dolina Złomisk w zimie
Wejście w otwarty teren Doliny Złomisk.

Mamy za to lekki problem z wiatrem. Na tym odcinku podmuchy są dość mocne, co w połączeniu z niskimi, porannymi temperaturami szybko odbiera poczucie komfortu. Aby iść dalej, musimy się nieco cieplej ubrać.

Zimowe przejście przez Dolinę Złomisk odbywa się po prawej stronie Zmarzłego Potoku. Jeśli nie zapadamy się w głębokim śniegu (a dziś taki problem nie występuje), to idzie się tędy dość szybko i przyjemnie. Sprawnie pokonujemy więc odcinek o niewielkim nachyleniu i docieramy do pierwszego, konkretniejszego podejścia.

Dolina Złomisk zimą
Pierwsze, bardziej strome podejście w drodze na Wysoką.

Na tym odcinku doganiamy ekipę, o której przy schronisku słyszeliśmy, że wyruszyła przed nami. To dość spora grupa, może nawet kilka połączonych zespołów. Przez resztę wycieczki będziemy się z nimi kilkakrotnie mijać, a podczas końcowego podejścia, również trochę współpracować.

Po pokonaniu progu doliny, dostajemy się na wypłaszczenie, będące jednym z najpiękniejszych miejsc w całych Złomiskach. Świetnie widać stąd niemal wszystkie najciekawsze szczyty i przełęcze wokół doliny. W niektórych z tych miejsc już byłem, inne dopiero planuję odwiedzić. Wiem jednak, że w Złomiskach pojawię się jeszcze wiele razy.

Dolina Złomisk
Przepiękny krajobraz Doliny Złomisk oraz dalsza droga na Wysoką. Wśród szczytów widocznych w oddali można wyróżnić między innymi Ganek oraz Żłobisty Szczyt.
Przejście przez Dolinę Złomisk zimą
Są również Wysoka oraz Siarkan (po lewej stronie zdjęcia).

Po przejściu kawałka z płaskim terenie odbijamy lekko w lewo i kierujemy na kolejny, niewielki próg doliny. Tam również momentami jest nieco stromo, choć z drugiej strony, to zwykłe podchodzenie po śniegu, bez żadnych technicznych trudności.

Powyżej progu mamy już przed sobą masyw Wysokiej. Teren ponownie jest łagodnie nachylony, co pozwala bez problemów posuwać się do przodu. Widzimy jednak, że za chwilę znów czeka nas intensywne nabieranie wysokości.

Wysoka, wejście zimowe
Podejście pod masyw Wysokiej.

Kolejny fragment pokonujemy blisko zbocza Siarkana, kierując się na Siarkańską Przełęcz. Początkowo znów jest łatwo, później nachylenie rośnie. Zmienia się także śnieg. Tu jest go więcej, a śladu, który widzieliśmy jeszcze parę dni temu, nie ma. Najpewniej, został zasypany wskutek niedanych opadów i zmienionego kierunku wiatru. Powoli tracimy nadzieję, że na szczyt będziemy wchodzić po wydeptanych w żlebie schodkach. Szykuje się raczej cięższa walka.

Zimowe wejście na Wysoką
Droga na Siarkańską Przełęcz i dalszy skręt w stronę Wysokiej.
Wysoka, wejście przez Dolinę Złomisk
Niezbyt trudne, choć zasypane przewianym śniegiem podejście na przełęcz.

Na tym etapie, nasza grupa jest już nieco rozciągnięta. Na przedzie jestem ja z Piotrkiem oraz jeden Słowak z innej ekipy. Od czasu do czasu się zmieniamy, zakładając ślad w stronę przełęczy. Ze względu na twardą naturę pokrywy, idzie się tu jednak całkiem nieźle.

Wysoka zimą, wejście przez Złomiska
Parę dni temu było tu kilka śladów, teraz okolica wygląda na nieodwiedzaną.
Wysoka zimą, wejście od Złomisk
To już końcówka podejścia, zaraz dotrzemy na Siarkańską Przełęcz.

Po dotarciu na przełęcz pojawia się problem. Masyw Wysokiej wydaje się z tego miejsca dość skomplikowany, więc nie do końca mamy pojęcie, gdzie iść dalej. Wiemy, że mamy się kierować do żlebu między wierzchołkami, lecz z tego miejsca żlebów widać kilka, a oba wierzchołki zidentyfikować niełatwo.

Wysoka od Doliny Złomisk
Dojście do żlebu widziane z okolic Siarkańskiej Przełęczy.

Muszę przyznać, że popełniam tu błąd. Pamiętam, że niedawno czytałem w jakieś internetowej relacji o „pierwszym żlebie”. Ale który jest pierwszy? Nigdy tu wcześniej nie byłem, latem wchodziłem na Wysoką inną drogą (od Wagi). Mylnie biorę więc za pierwszy żleb ten widoczny w prawej części powyższego zdjęcia. Podchodzę kawałek w jego stronę, jednak osoby idące za mną słusznie odpalają mapę i identyfikują prawidłowy wariant.

Chwilę później, sam już wiem, że dalsza droga byłaby dość trudna. Powinienem zejść, jednak szybciej będzie mi wykonać trawers w lewo i w ten sposób dostać się do odpowiedniego żlebu. Więc jeszcze raz, dla wszystkich planujących kiedyś takie wejście: będąc na Siarkańskiej Przełęczy nie należy od razu skręcać do góry. Właściwego żlebu prowadzącego między wierzchołki z tego miejsca nie widać. Należy iść jeszcze kawałek prosto i dopiero wtedy odbić w prawo do żlebu, z którego dobrze będzie widać Przełączkę w Wysokiej.

Wysoka w zimie
Żleb prowadzący między wierzchołki Wysokiej.

Po zakończeniu trawersu znajduję się w żlebie. Dziś jestem tu pierwszy, choć może w poprzednich dniach też nie było żadnych odwiedzających. W każdym razie, nie ma co liczyć na stopnie, ani nawet zarys śladu. Śniegu jest sporo, więc pojawiają się obawy o zagrożenie lawinowe. Niby nie jest źle, ale pisząc ten tekst już po zakończeniu kalendarzowej zimy, uważam, iż pod względem zagrożeń obiektywnych, było to najbardziej ryzykowne przejście sezonu.

Postanawiam jednak podchodzić. Ostrożnie i powoli, choć z drugiej strony, szybko i tak się nie da. Śniegu mam powyżej kolan, a z metra na metr robi się coraz stromiej. Zdobywanie wysokości wiąże się tu z ogromnym wysiłkiem.

Po pewnym czasie w żlebie robi się kolejka. Torowanie idzie powoli, a każdy kolejny ma już coraz lepiej ubite stopnie, więc różnice w prędkości są spore. Zupełnie mi to jednak nie przeszkadza. Lubię przecierać szlaki, więc taka walka ze śniegiem sprawia mi mnóstwo frajdy.

Niestety, po pewnym czasie opadam z sił i proszę o zmianę idącego za mną Piotrka. Ten się zgadza i przez jakiś czas zakłada ślad w głębokim śniegu. Później do zmiany zgłasza się jakiś Słowak, w końcówce zastępuje go jakiś przewodnik idący na linie z klientką. W sumie, żleb oraz drogę na główny wierzchołek przetorowały dziś cztery osoby.

Wysoka, wejście zimą
Górna część żlebu. Torowanie idzie powoli, jednak każda kolejna osoba ma już łatwniej.

Przejście całego żlebu zajmuje nam dość długo. W końcu docieramy jednak pod Przełączkę w Wysokiej, gdzie odbijamy w lewo, ku głównemu wierzchołkowi. Miejsce skrętu znajduje się przy dużej, charakterystycznej skale, dobrze widocznej na poniższym zdjęciu.

Wysoka zimą
Miejsce opuszczenia żlebu oraz skrętu w stronę wierzchołka.

Po skręcie poruszamy się bardzo blisko wspomnianej skały. Latem, jest tu stroma ścianka ze sztucznymi ułatwieniami, zimą możemy liczyć jedynie na wygniecione w śniegu stopnie. Jest stromo, ekspozycja po lewej stronie nieco straszy, ale jakoś zdobywamy kolejne metry.

Wysoka, wejście w zimie
Chwilę po wyjściu ze żlebu.

Po krótkim, choć dość wymagającym odcinku droga staje się łatwiejsza. Przepaść się oddala, a nachylenie spada, co sugeruje, że wierzchołek jest już naprawdę blisko. Podchodzimy jeszcze parę metrów, aż naszym oczom ukazuje się charakterystyczny, metalowy krzyż.

Wysoka zimą, wejście na wierzchołek
Końcówka podejścia na wierzchołek.

Nim jednak dojdziemy do krzyża, musimy pokonać kawałek poziomej, eksponowanej grani. Miejscami jest bardzo wąsko, co wymusza sporą ostrożność. Na szczęście, po drodze jest jeden duży głaz, którego można się bezpiecznie przytrzymać.

Wysoka zimą, trudności
Krótki, choć mocno eksponowany fragment przed dojściem do krzyża.
Wysoka zimą, wierzchołek
Krzyż na szczycie Wysokiej.

Udało się. Pierwsi turyści są już na szczycie, zaraz będzie dochodzić reszta. W ciągu całego dnia dotrze tu pewnie z 20-30 odwiedzających. Każdy kolejny będzie miał nieco łatwiej, jednak wcale nie uważam tego za niesprawiedliwe. Razem z paroma innymi osobami wykonaliśmy kawał naprawdę dobrej roboty. Świętować będziemy jednak dopiero na dole, po udanym zejściu. Teraz pora chwilę odpocząć i nacieszyć się widokami. A te z Wysokiej potrafią zachwycić.

Wysoka zimą, krzyż
Tu jeszcze raz krzyż, a po lewej stronie najwyższy szczyt Tatr, Gerlach.
Wysoka, widok na Rysy
Wystające spomiędzy chmur Rysy.
Wysoka zimą, widoki
Wszystkie najwyższe szczyty Tatr w jednym ujęciu. W oddali widać (od lewej): Lodowy Szczyt, Durny Szczyt, Łomnicę oraz ponownie Gerlach.
Wysoka w zimie, widoki
Widok w drugą stronę. Na dole widać Kopę Popradzką, na dalszym planie Grań Baszt, w oddali góruje Krywań.
Widoki z Wysokiej
Po lewej drugi wierzchołek Wysokiej, po prawej Tępa.

Zejście z Wysokiej

Dzięki dobrym warunkom pogodowym, możemy spędzić na tym szczycie trochę więcej czasu. Nim jednak zaczniemy schodzić, mamy jedną decyzję do podjęcia. Wybierając się na tą wycieczkę, chcieliśmy zdobyć oba wierzchołki Wysokiej. Niestety, zimą nie zawsze jest to rozsądne. Ten drugi, z zamocowanym na szczycie czekanem, jest trudniej dostępny, a żeby tam wejść, trzeba nie tylko pokonać stromą końcówkę żlebu, ale też obejść wierzchołek eksponowanym trawersem. Dziś śnieg na trawersie nie wygląda zbyt pewnie. Postanawiamy więc nie ryzykować i tym razem odpuścić.

Wycofując się spod krzyża pokonujemy tą krótką, eksponowaną grań, a następnie ruszamy w dół. Idziemy przy skałach, często twarzą do zbocza. Osoby mające ze sobą dwa czekany na pewno czują się w tym miejscu nieco lepiej. Ja wziąłem tylko jeden, ale i tak jakoś sobie radzę. Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie gorzej.

Wysoka, zejście z wierzchołka
Początek zejścia z głównego wierzchołka Wysokiej.

Po dojściu do żlebu skręcamy w prawo i zaczynamy szybko wytracać wysokość. Teraz idzie się tu o wiele lepiej niż wcześniej. Od czasu przetarcia drogi, ślad poprawiło co najmniej kilkanaście osób, więc różnica jest ogromna.

Wysoka zimą, zejście żlebem
Zejście z Wysokiej – górna część żlebu.

Schodząc mijamy też kolejnych podchodzących. Są wśród nich zarówno piesi turyści, jak i skiturowcy. Z niektórymi chwilę rozmawiamy, innych mijamy bez słowa. Ten odcinek pokonujemy jednak dość szybko i bezproblemowo.

Po wyjściu ze żlebu odbijamy w lewo i już nieszczególnie stromym terenem zmierzamy na Siarkańską Przełęcz. Tam postanawiamy urządzić sobie kolejny dłuższy postój, częściowo z powodu oczekiwania, aż nasza piątka znów zbierze się w jedną całość.

Zejście z Wysokiej
Zejście na Siarkańską Przełęcz. W oddali świetny widok na Kończystą.
Siarkan
Siarkan – jeden z ciekawszych, choć mniej znanych szczytów, jakie mijamy po drodze.

Po wznowieniu marszu obniżamy się z przełęczy przez umiarkowanie nachylony próg, potem trafiamy na krótkie wypłaszczenie. Taka sytuacja, z na zmianę pochyłymi i płaskimi odcinkami powtarza się jeszcze kilka razy. Gdy jednak idziemy w dół, nic nie jest tu już szczególnie wymagające.

Zejście do Doliny Złomisk
Zejście kawałek za Siarkańską Przełęczą.
Zejście przez Dolinę Złomisk
W tej części doliny mamy do pokonania kilka niewielkich, łagodnie nachylonych progów.

Wkrótce zaczynamy odbijać w prawo i kierować się na ostatnią część Doliny Złomisk. Najpierw znów mamy trochę stromiej, potem zostaje już tylko łagodne zejście przy Zmarzłym Potoku. Na horyzoncie pojawia się też schronisko oraz skuta lodem tafla Popradzkiego Stawu.

Zejście nad Popradzki Staw
Końcówka powrotu przez Dolinę Złomisk.

Po pewnym czasie otwarty teren się kończy. Trafiamy między drzewa, gdzie łączymy się z dobrze przedeptanym szlakiem na Przełęcz pod Osterwą. Tam skręcamy z prawo i obchodząc jezioro docieramy pod budynek schroniska.

Popradzki Staw zimą
Powrót pod schronisko nad Popradzkim Stawem.

Powrót na parking

Po kolejnej, tym razem nieszczególnie długiej przerwie, udajemy się w ostatni etap tego przejścia. Mijamy budynek, wchodzimy na asfalt i niebieskim szlakiem zaczynamy się kierować w stronę parkingu. Tu spotykamy już dziesiątki, jak nie setki innych turystów.

Na owym, około czterokilometrowym odcinku na zmianę wchodzimy i wychodzimy lasu. Nachylenie trasy jest bardzo łagodne, te bardziej strome miejsca pokonujemy przy pomocy serpentyn. Od czasu do czasu oglądamy się za siebie, patrząc na zostające w tyle szczyty. W końcu docieramy do innej ulicy, odnajdujemy mój zaparkowany przed świtem samochód i rozpoczynamy powrót do Krakowa.

Wysoka zimą – podsumowanie

Choć nie zdobyliśmy obu wierzchołków Wysokiej, myślę, że ten wyjazd i tak można uznać za spory sukces. Idąc jako pierwsi, trafiliśmy na niełatwe warunki i musieli trochę powalczyć o szczyt. Przy okazji udało się zdobyć sporo cennego doświadczenia i mimo wszystko, podjąć dobrą decyzję o nieprzekraczaniu pewnej granicy ryzyka. Na ten drugi wierzchołek zawsze możemy przecież wrócić innym razem. Mam nawet pewien ciekawy pomysł związany z Wysoką, ale to już zdecydowanie na sezon letni.

Na koniec wspomnę jeszcze raz o tym, jak to zimą wszystko „zależy”. Gdybyśmy ruszyli dwie godziny później, mieliśmy założony ślad i na Wysoką wchodzili jak po schodach. Jeśli dobra pogoda utrzymałaby się jeszcze dzień czy dwa, pewnie dałoby się w miarę bezpiecznie dotrzeć na drugi wierzchołek. Albo w drugą stronę: dzień wcześniej szczytu moglibyśmy nie zdobyć wcale. O tej porze roku nie da się łatwo określić, czy dana góra jest łatwa lub trudna. Są tylko dobre lub złe warunki, na które wpływają dziesiątki różnych czynników. To chyba największa lekcja, jaką wyciągam z zimowej turystyki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.