Stary Lom – via ferrata w Tatrach Bielskich

Choć w Tatrach nie brakuje trudnych i stromych szlaków, na ich terenie nie spopularyzowały się typowe dla krajów alpejskich via ferraty – ubezpieczone stalową liną drogi, wymagające asekuracji przy pomocy lonży i wspinaczkowej uprzęży. Na dzień dzisiejszy istnieje tam tylko jedna, dość krótką trasa tego typu. Odwieźmy więc okolicę Tatrzańskiej Kotliny i przyjrzyjmy się jej bliżej.

Wracając z ferraty HZS Kysel wcale nie mieliśmy dość. Wspinanie po „żelaznej drodze” na tyle przypadło nam do gustu, że zaczęliśmy mieć ochotę na więcej i najlepiej jeszcze trochę trudniej. Na szczęście, wcale nie musieliśmy czekać do kolejnej wycieczki. Przejeżdżając koło Tatr Bielskich można bowiem zahaczyć o krótką, choć dość ciekawą via ferratę.

Via ferrata Stary Lom – podstawowe informacje

Stary Lom to dawny, niewielki kamieniołom położony na wschodnim krańcu Tatr Bielskich, w okolicy miejscowości Tatrzańska Kotlina. Gdy zakończono wydobycie, zamieniono go na teren udostępniony dla wspinaczy. Część jego ścian jest obita punktami asekuracyjnymi, inne służą do dry toolingu, czyli wspinania się po skałach z użyciem raków i czekanów. Jest również via ferrata, a właściwie dwie, jeśli każdą z wersji trasy policzymy oddzielnie.

Dojazd i parking

Via ferrata w Starym Lomie jest jedną z najbliższych Polsce tras tego typu. Znajduje się niecałe 20 kilometrów za polsko-słowacką granicą w Jurgowie. Dojazd jest prosty i bardzo intuicyjny. Za Jurgowem należy po prostu jechać prosto przez jakieś 20-30 minut. Mija się skrzyżowanie z drogą na Jaworzynę Tatrzańską, później przejeżdża przez Zdziar. Za tą ostatnią miejscowością należy jechać jeszcze kawałek przez las, a później wypatrywać niewielkiego parkingu w zatoczce po lewej stronie drogi. Znajduje się on praktycznie tuż przez wjazdem do Tatrzańskiej Kotliny.

Współrzędne GPS: 49.231629, 20.315217

Parking jest darmowy, choć niestety niewielki. Raczej nie zmieści się tu więcej niż kilkanaście samochodów. To miejsce cieszy się sporą popularnością wśród wspinaczy, korzystają z niego również ludzie chcący ominąć płatne parkingi w Tatrzańskiej Kotlinie. Może się więc zdarzyć, że miejsca po prostu braknie. W takim wypadku, jedyną opcją będzie pewnie postój w pobliskiej miejscowości i przejście kilkuset dodatkowych metrów.

Dojście do ferraty z opisanego powyżej parkingu zajmuje około 3 minuty. Drogowskazów co prawda nie ma, ale trasa jest krótka i dość intuicyjna. Należy po prostu przejść przez drogę, odnaleźć pobliską leśną ścieżkę i iść nią w stronę kamieniołomu. Nic trudnego, jeśli ktoś choć mniej więcej wie czego szukać.

Trasy i ich trudności

Via ferrata znajduje się rogu kamieniołomu, na jego lewej ścianie (jeśli patrzymy od wejścia). Nie jest długa – wspina się skośnie na około 40 metrów wysokości, a jej pokonanie raczej nie zajmie więcej niż 10-15 minut.

Mniej więcej w połowie ściany trasa rozgałęzia się na dwa warianty. Jeden odbija w górę, drugi ciągnie się jeszcze chwilą po skosie, a następnie również staje coraz bardziej pionowy. Zdecydowanie warto przejść oba. Ich trudności są zbliżone, ale dostarczają nieco innych wrażeń.

W kwestii wyceny, sam spotkałem się już z bardzo różnymi wartościami, gdzie w pięciostopniowej skali (A-E), jej poszczególne odcinki są wyceniane w zakresie od A do nawet D! Myślę jednak, że warto odrzucić te skrajności i przyjąć, że pierwsza część trasy to B, a późniejsze odgałęzienia miejscami zahaczają o C.

A czego konkretnie się spodziewać? Z pewnością będzie trudniej niż nawet na najgorszych z tatrzańskich szlaków. Ścieżka jest wąska, bardzo eksponowana, miejscami niemal pionowa. Na niektórych odcinkach konieczne będzie mocne trzymanie się liny oraz używanie siły. W dolnej części ferraty występuje jest gładka, wyślizgana skała.

Sprzęt do asekuracji

Poruszanie się po via ferracie wymaga posiadania odpowiedniego sprzętu do autoasekuracji. W jego skład wchodzi:

  • uprząż wspinaczkowa
  • lonża z karabinkami i absorberem
  • kask

Warto mieć również rękawiczki oraz buty z trzymającą się skały podeszwą. Niekoniecznie wspinaczkowe, ale przyczepność musi być – jeśli but będzie się ślizgał, przejście niektórych odcinków może stać się po prostu niemożliwe.

Wymienionego powyżej sprzętu należy oczywiście umieć używać. Od odpowiedniego założenia uprzęży oraz poprawnego stosowania karabinków będzie po prostu zależeć nasze życie. W przeciwieństwie do opisanej w poprzednim artykule ferraty HZS Kysel, tutaj jest skąd spadać.

Ubezpieczenie

Jako, że na Słowacji górskie akcje ratunkowe są płatne, powinno się samodzielnie wykupić odpowiednią polisę ubezpieczeniową. Dostępnych opcji jest wiele, a koszty zaczynają się już od kilku, czasem kilkunastu złotych dziennie. Warto tylko dokładniej poczytać regulamin, bo niektóre firmy klasyfikują wspinaczkę po via ferratach jako sport ekstremalny. A to będzie już wymagać dokupienia odpowiedniego rozszerzenia.

Ferrata Stary Lom – opis przejścia

Wracając z Kysel mamy założenie, że jeśli pogoda się utrzyma, to przejdziemy się jeszcze jedną ferratą – właśnie tą w Starym Lomie. Początkowo nadzieja przygasa – nad nami zaczyna całkiem nieźle lać. Jednak już po kilkunastu kilometrach chmury zostają w tyle, a my decydujemy się zajrzeć na teren byłego kamieniołomu pod Tatrzańską Kotliną.

Przejeżdżamy przez miejscowość i parkujemy samochód na bezpłatnym parkingu kawałek dalej. Tu znów mamy trochę szczęścia, bo miejsca zostało dosłownie na 2, może 3 auta. Wysiadamy, zabieramy co trzeba i ruszamy w stronę kamieniołomu.

Ferrata Stary Lom, parking
Parking przed (lub za, w zależności od kierunku jazdy) Tatrzańską Łomnicą. Stąd do kamieniołomu jest jakieś 100 metrów marszu.

Przechodzimy na drugą stronę drogi i idziemy chwilę przy kamiennym murku. W pewnej chwili wdrapujemy się na niego i wchodzimy na umiarkowanie stromą, leśną ścieżkę. Miejsce zejścia z szosy ciężko przegapić, widać go zresztą na powyższym zdjęciu, gdzieś na wysokości końca parkingu.

Po wąskiej, kamienistej ścieżce idziemy około minuty. Później docieramy do metalowych barierek, które łatwo obejść z prawej strony (można też przeskoczyć). Stąd dość dobrze widać już cały teren kamieniołomu. Wchodzimy do środka i trzymamy się chwilę lewej ściany. Gdzieś pod jej koniec docieramy do miejsca startu via ferraty.

Ferrata Stary Lom, dojścieFerrata Stary Lom, dojście
Leśna ścieżka prowadząca w stronę kamieniołomu.
Stary Lom, wspinaczka
Teren kamieniołomu. Jak widać, lewa ściana cieszy się sporą popularnością wśród wspinaczy.

Na terenie Starego Lomu nie jesteśmy oczywiście sami. To bardzo popularna lokalizacja wśród polskich i słowackich wspinaczy, którzy próbują swoich sił na licznych drogach lewej ściany. Te są ponoć dość trudne i raczej nie nadają się dla początkujących.

Tatrzańska Kotlina, wspinaczka
Spojrzenie w tył, na ścieżkę wzdłuż ściany.

Po dotarciu pod ferratę wyciągamy sprzęt i zaczynamy go zakładać. Idzie sprawnie, choć zanim zaczniemy przejście, musimy jeszcze chwilę poczekać aż znajdujący się nad nami wspinacz skończy drogę i zjedzie na dół.

W końcu możemy startować. Zapinam karabinki na pierwszej stalowej linie i zaczynam podchodzić po wąskiej, skalnej półce. To zupełnie inna trasa niż Kysel – tam pod nogami zawsze miało się metalowe stopnie, tu jest wyłącznie skała. I to dość śliska skała! Czasem muszę trochę kombinować, by dobrze postawić buta i nie ryzykować utraty przyczepności.

Ferrata Stary Lom
Pierwszy odcinek via ferraty Stary Lom.
Ferrata HZS Stary Lom
Tabliczka informacyjna przy starcie trasy. Można znaleźć na niej informację, że ferrata powstała w 2004 roku z inicjatywy HZS (słowaccy ratownicy górscy) oraz, że przejście odbywa się na własne ryzyko.

Po kilku przepięciach skała staje się nieco mniej śliska. Jest też więcej lepszych miejsc na nogi, choć dla równowagi są też fragmenty, gdzie trzeba użyć nieco więcej siły. Zauważalnie powiększa się też przepaść po prawej stronie. Zdecydowanie nie jest to miejsca dla osób z lękiem wysokości.

Via ferrata Stary Lom
Pierwsze kilka odcinków prowadzi wąską, skośną półką prowadzącą mniej więcej do połowy wysokości ściany.

Po paru coraz bardziej ekscytujących przepięciach docieramy do rozdroża. Jeden z wariantów odbija niemal pionowo do góry, drugi idzie dalej na skos ściany. Z tego miejsca pierwszy wydaje się trudniejszy, więc to właśnie nim postanawiamy iść dalej.

Via ferrata, Tatrzańska Kotlina
Rozdroże dwóch wariantów via ferraty.

Nad sobą widzę dwie metalowe klamry (zdjęcie powyżej), jednak z tej perspektywy znajdują się one zbyt wysoko, by postawić tam nogę. Trzeba wejść jeszcze kawałek po niemal pionowych skałach przytrzymując się stalowej liny. To jeden z najtrudniejszych odcinków opisywanej ferraty. By dostać się wyżej, potrzebne jest trochę siły w rękach i pewne postawienie butów na miejscami dość gładkiej ścianie.

Po dostaniu się na klamry jest już trochę łatwiej. Wciąż bardzo stromo, ale idzie się już mniej siłowo, a sama skała oferuje więcej dogodnych miejsc na stopy.

Tatrzańska Kotlina, ferrata
Odcinek ferraty powyżej klamer.
Tatrzańska Kotlina, via ferrata
Jest stromo, ale przynajmniej nie ma większych problemów ze stawianiem nóg.

Po kilku kolejnych przepięciach lina zaczyna zakręcać w lewo. Robi się nieco mniej stromo, widać też szczyt ściany. Gdzieś tu znajduje się również metalowy schodek ułatwiający pokonanie gładkiej płyty.

Stary Lom, ferrata
Końcówka ściany.

Po wejściu ponad krawędź ściany ferrata wiedzie jeszcze kilka metrów dalej, na szczyt niewielkiej skałki. Ten odcinek nie sprawia już większych problemów.

Stary Lom, via ferrata
Ostatnie metry ferraty.

Na szczycie mamy bardzo ładny widok na kamieniołom oraz otaczające go pagórki. Jest też wyraźna ścieżka, którą po chwili przerwy dostajemy się na dół, powracając w okolice wejścia na teren Starego Lomu.

Tatrzańska Kotlina
Widoki ze szczytu ferraty.
Ferrata Stary Lom, zejście
Zejście do postawy ściany po stromej, leśnej ścieżce.
Ferrata Stary Lom, powrót
Końcówka zejścia. Po dostaniu się do szutrowej drogi należy skręcić w lewo i przejść krótki kawałek w stronę ścian kamieniołomu.

Po udanym zejściu wracamy pod ferratę, by spróbować drugiego wariantu. Wchodzę na drogę, wpinam karabinki i zaczynam podchodzić po początkowo śliskiej półce. Bez większych problemów docieram do rozgałęzienia. Tu jestem już nieco oswojony z wysokością, więc nie nie spodziewam się jakichś szczególnych problemów. Zresztą, drugi wariant z daleka wyglądał na łatwiejszy.

Mijam rozdroże, idąc dalej po skalnej półeczce. Kawałek dalej zauważam jednak, że ona stopniowo się zwęża, a do tego staje bardziej gładka i pochyła. Każdy kolejny segment wymaga więcej ostrożności. Linę trzymam coraz mocniej, szybko wzrasta poziom adrenaliny. To wcale nie jest łatwiejszy wariant!

Via ferrata Tatry
Via ferrata za rozgałęzieniem dróg – wariant na wprost.
Tatry, via ferrata
Po pewnym czasie półka praktycznie znika i zamienia w stromą, pochyloną skałę.

Żeby było ciekawiej, lina wkrótce zaczyna się podnosić. Poruszam się coraz bardziej w pionie, czasem jestem zmuszony do mocnego trzymania stali. Ręce trochę się męczą, szczególnie podczas przepinania karabinków. Na szczęście, są też miejsca gdzie można na chwilę przystanąć i trochę zregenerować siły.

Gdy robi się naprawdę stromo, z pomocą przychodzą metalowe stopnie. Są całkiem wygodne, choć jeden z nich lekko się chwieje. Powyżej nich lina wisi już niemal w pionie, oferując trochę siłowych wyzwań w końcówce trasy.

Ferrata w Tatrach
Metalowe stopnie na pionowym fragmencie drugiego wariantu trasy.
Via ferrata w Tatrach
Stroma końcówka oglądana z góry.

Po chwili dostaję się na szczyt ściany, dostając okazję do rozluźnienia rąk i uspokojenia tętna. Oj nie, to zdecydowanie nie był łatwiejszy wariant. Oba oceniłbym mniej więcej równo, z minimalnym wskazaniem na ten drugi. Może to być jednak wyłącznie moja subiektywna ocena, bo czytając inne artykuły o tej ferracie też trafiałem na różne opinie.

Po krótkim odpoczynku drugi raz schodzimy na dół. Ty razem nieco inną trasą (bardziej po prawej), która początkowo wydaje się dobrą opcją, choć później robi się stroma, śliska i trochę zarośnięta. Zdecydowanie lepiej dostać się na szczytową skałkę pierwszego wariantu i zejść zaczynającą się tam ścieżką.

Wracamy do kamieniołomu i przez chwilę zastanawiamy, co robić dalej. W końcu dochodzi do drobnego podziału grupy. Jedna osoba zostaje, ja z innym kolegą wspinamy się dalej. Sam mam dużą ochotę, by jeszcze raz powtórzyć pierwszy wariant.

Udaje się bez problemu, a do mnie dociera, że szybko oswajam się z wysokością, przepaściami i trudami wspinaczki. Frajda wciąż jest ogromna, jednak z każdym pokonanym metrem zanika trochę stresu związanego z możliwością odpadnięcia i nieprzyjemnym lotem. Chyba po prostu nabieram wprawy.

Wchodzimy na górę, później znów dostajemy się na dół. Tam ponownie łączymy ekipę i gadamy chwilę z innymi wspinaczami. Po kilku, może kilkunastu kolejnych minutach kierujemy się w stronę samochodu. Wsiadamy, opuszczamy parking i ruszamy w kierunku Polski.

Podsumowanie

Co tu dużo mówić – było krótko, ale konkretnie! Świetna trasa, która potrafi dostarczyć mnóstwa emocji. Dla bardziej zaawansowanych pewnie nic szczególnego, ale ja, który przygodę z ferratami dopiero zaczyna, bawiłem się wyśmienicie. Po raz pierwszy miałem okazję wchodzić gdzieś po tak stromej i eksponowanej ścianie. Pisząc ten tekst wciąż dobrze pamiętam każdy metr oby wariantów i wyraźnie czuję, że mam ochotę na więcej. O wiele więcej.

W porównaniu do ferraty Kysel, Stary Lom wydaje się zauważalnie trudniejszy. Myślę jednak, że wciąż jest to niezła trasa dla osób początkujących. Oczywiście nie takich w ogóle bez górskiego doświadczenia, lecz ludzi, którzy na szlakach już swoje zrobili i teraz szukają czegoś ambitniejszego. Pod względem dostarczonych emocji, na pewno nie będą zawiedzeni.

Problemem może być jedynie długość drogi. Przejście obu wariantów to nie więcej niż pół godziny zabawy. Trochę mało, by jechać tutaj czasem i pół dnia. Lepszym pomysłem wydaje się wpadnięcie przy okazji jakieś innej wycieczki, czy to w słowackie Tatry Wysokie, czy na inną, położoną gdzieś dalej via ferratę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.