Góry Stołowe – Teplickie Skały i Skalne Miasto Adrspach

Relacja z drugiego dnia pobytu w Górach Stołowych. Tym razem zwiedzamy Skalne Miasta – jedno w miejscowości Teplice nad Metuji, drugie w Adrspach. Choć wycieczka wymaga wyjazdu do Czech, zdecydowanie warto się tam wybrać – oba są przepiękne i bardzo różnorodne.

Ten wpis jest częścią większej serii będącej relacją z wypadu w Góry Stołowe. Poniżej lista wszystkich postów:

  1. Błędne Skały, Skalniak i Fort Karola
  2. Teplickie Skały i Skalne Miasto Adrspach
  3. Szczeliniec Wielki, Skalne Grzyby i Radkowskie Skały
  4. Narożnik, Kopa Śmierci, Skały Puchacza i Białe Skały

Dojazd do Skalnych Miast

O dziwno, z Kudowy o wiele łatwiej dostać się do Czech niż do pobliskiego Karłowa. Autobusy do Nachodu jeżdżą od 6:30 rano, mniej więcej co 2 godziny. Ostatni wraca stamtąd o 19:30, więc można mieć mnóstwo czasu na włóczenie się po czeskich atrakcjach.

Oczywiście Nachod to tylko część drogi. Stamtąd do Skalnych Miast jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Nie jest to jednak wielki problem, gdyż łatwo można dojechać pociągami. Połączenia są tak ustawione, że do pociągu w kierunku Teplic nad Metuji wsiada się praktycznie od razu. Bilet można kupić u konduktora lub w kasie na dworcu. Koszt na 2 osoby wyniósł 68 koron, czyli jakieś 11-12 zł.

W Teplicach można przesiąść się na kolejny pociąg i jechać bezpośrednio pod wejścia do obu Skalnych Miast, albo iść do pierwszego z nich piechotą. Wydaje się nam, że to niedaleko, więc bierzemy tą drugą opcję. niestety, jednak był to kawałek. Droga z dworca pod wejście na teren Teplickich Skał zajęła nam niemal godzinę i obfitował w drobne pobłądzenia.

Droga przez Teplice nad Matuji w kierunku Teplickich Skał
Tory kolejowe przed wejściem na teren parku

Teplickie Skały

Na teren parku wchodzimy około 8:45. Poza sezonem kasy są czynne od 9-tej (w sezonie od 8-mej), więc udaje się nam załapać na darmowe wejście. Oprócz nas, nie ma innych ludzi, więc wygląda na to, że przynajmniej przez jakiś czas będziemy mieć całą atrakcję dla siebie. Dlatego właśnie uwielbiam wyruszać na szlak wcześnie rano.

Od razu po wejściu czuć niesamowity klimat tego miejsca. Jest mnóstwo zieleni, zadbane ścieżki, ciekawe formacje skalne. Po terenie parku prowadzi niebieski szlak, jednak są też drogowskazy opisujące co ciekawsze rzeczy i wskazujące kierunek zwiedzania.

Niedaleko wejścia jest jedna z głównych atrakcji – Zamek Strzemię. Obecnie zamkiem jest już wyłącznie z nazwy, bo zostały z niego tylko skały wyglądem przypominające zamkowe mury i wieże. Dojście tam nie jest jednak banalne. W drodze do góry trzeba pokonać 300 schodów i strome drabinki. Ale warto, bo zarówno sam „zamek”, jak i widok z niego jest bardzo ładny.

Jest trochę wchodzenia
To już końcówka podejścia
Na szczycie powiewa czeska flaga
Widoki z Zamku Strzemię

Miejsce jest na tyle ciekawe, że zanim zdecydujemy się schodzić spędzamy tam kilkanaście minut. W końcu jednak jesteśmy na dole i zauważamy, że oprócz pojawiły się już inne osoby. Na szczęście, póki co nie ma ich wiele, więc zbytnio klimatu nie psują.

Dalsza droga przebiega wśród coraz ciekawszych formacji skalnych. Niektóre mają kilkadziesiąt metrów wysokości i na prawdę robią wrażenie. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy w innych miejscach, co prowadzi to sytuacji, że praktycznie każdemu kamieniowi robimy zdjęcie :)

Głowa konia – przy odrobinie wyobraźni właściwie każda skała coś przypomina

W pewnym momencie dochodzimy do rozdroża szlaku. Można iść prosto, albo zrobić dodatkową pętle po Skalnym Mieście. Niestety, tego dnia nie cała trasa jest dostępna, ze względu na okres lęgowy miejscowego gatunku sokoła. Ale i tak warto wejść, nawet jeśli będzie trzeba w pewnym momencie zawrócić.

Po wejściu na teren „miasta” nieco zmienia się klimat. Przestaje dominować zieleń, pojawia się trochę śniegu i surowych skał. Te ostatnie są również nieco wyższe niż do tej pory i zdecydowanie bardziej zagęszczone.

Weście do pętli po Skalnym Mieście
A to już w środku – trzeba uważać, bo miejscami jest bardzo ślisko
Znowu woda o kolorze rdzy – innej tam chyba nie ma

Na trasie można przy okazji odwiedzić niewielką jaskinię. Oczywiście wchodzimy, ale w tych warunkach niekoniecznie był to dobry pomysł. Przy oblodzeniu, jakie tam panowało, parę odcinków musieliśmy pokonywać na czworakach lub trzymając się zimnych skał. Nic przyjemnego, ale i tak było warto.

W pewnym momencie dochodzimy do metalowej bramki zagradzającej dalsze przejście. Wisiała na niej karta z informacją, że nie ma przejścia ze względu na ochronę przyrody, a teren jest monitorowany i można się narazić na karę w wysokości 100 000 koron (ponad 16 tysięcy złotych!). Lepiej zawrócić.

Droga w drugą stronę mija o wiele szybciej. Opuszczamy „miasto” i kontynuujemy wędrówkę głównym wariantem szlaku. Gdy jednak docieramy do kolejnego rozdroża, widzimy, że można też dojść do tego zamkniętego obszaru od drugiej strony. To tylko kilkaset metrów, ale wchodzimy i… zdecydowanie było warto! Klimat znowu się zmienia. Teraz jest sucho, gorąco i wszędzie pełno bujnej roślinności. W ciągu tylko kilkunastu minut wędrówki mijamy mnóstwo fantastycznych skalnych kształtów. Praktycznie co chwilę jest jakaś strzałka z podpisem.

Sum
Niedźwiedź
Tu akurat nie ma zwierzątka, ale też ciekawie wygląda
Jaszczurka
Końcówka trasy przed zamkniętym odcinkiem. Zaraz będzie trzeba zawracać
I jeszcze wejście na jeden z punktów widokowych – rewelacyjny krajobraz

Na końcu drogi spotykamy obsługę parku, która przez lunetę podgląda sokoły i prostym angielskim tłumaczy nam, dlaczego nie wolno iść dalej. Przy okazji pokazuje parę zdjęć ze wspomnianymi ptakami, a także wręcza ulotkę.

W końcu zawracamy i parę minut później po raz kolejny jesteśmy na głównym trakcie. Możemy stąd cofnąć się aż do wejścia, albo przeskoczyć na chwilę na zielony szlak i potem iść dalej przez drugą część Teplickich Skał. Wybór jest oczywisty – ruszamy dalej.

Odcinek zielony jest łatwy i krótki. Po kilkunastu minutach docieramy na polanę, i przez chwilę zastanawiamy się czy przypadkiem nie przegapiliśmy skrętu z powrotem na niebieski szlak, jednak parę minut później odnajdujemy oznaczenia.

Klimat znowu się zmienia. Teraz idziemy rzadkim lasem, a szlak pokrywa spora ilość piasku. Niesamowite jak bardzo różnorodny jest ten, co by nie było, niewielki teren. Praktycznie co chwilę mamy do czynienia z innych charakterem otoczenia i widokami.

Chcemy wrócić niebieskim szlakiem w stronę wyjścia. Według mapy powinno to zająć jakieś 45 minut. Praktyka jest jednak jednak inna i potrzebujemy około 1,5 godziny. Terem jest trudny, ma sporo podejść i zejść, a miejscami oblodzenie w zacienionych miejscach bardzo nas spowalnia. Na szczęście wciąż mamy mnóstwo czasu, więc idziemy bez pośpiechu, wygodnym tempem.

Ta część parku jest nieco mniej atrakcyjna. Skały są mniejsze i rzadsze, działa też efekt nasycenia – sporo takich rzeczy już dziś widzieliśmy. Wciąż jest jednak bardzo ładnie i wędrówka mija przyjemnie.

Gdy docieramy do połączenia z żółtym szlakiem, możemy iść w stronę wyjścia, albo ruszyć w stronę Adrspach przez Wilczy Wąwóz. Początkowo chciałem iść do wyjścia, a potem wrócić, żeby nie tracić tej części parku, jednak ze względu na czas decydujemy się iść od razu.

Swoją drogą, mapa podaje, że zwiedzenie Teplickich Skał to 2-3 godziny. Nam zeszło grubo ponad 4, więc warto mieć to na uwadze planując wycieczkę. Teren może nie jest duży, ale zdecydowanie zachęca do spokojnego podziwiania i robienia mnóstwa przerw.

Ruszamy Wilczym Wąwozem. Początkowo trudności praktycznie nie występują. Idzie się albo płaską, szeroką drogą, albo drewnianymi chodnikami przez torfowiska. Wydawałoby się, że krajobraz nie może już zaskoczyć, ale i tak ciągle widzimy coś nowego.

Za torfowiskami robi się nieco trudniej. Pojawiają się schodki i drabinki, niektóre dość wysokie. Nie ma ich jednak wiele, i zanim zdążyliśmy się zmęczyć, znów pojawiają się duże skały – znak, że Adrspach coraz bliżej. Ludzi też jest już sporo. Może jeszcze nie tak, żeby na szlaku zrobiło się ciasno, ale chwile, gdzie nikogo nie mamy w zasięgu wzroku już się nie zdarzają.

Tuż przed wejściem na teren Skalnego Miasta Adrspach trafiamy na strome schodki prowadzące na prawo od szlaku. Prowadzeni ciekawością, decydujemy się na zejście i trafiamy nad śliczne, niewielkie jezioro położone pomiędzy skałami. Jak potem zauważamy, można sobie wykupić krótki rejs na tratwie w cenie 50 koron.

Taką tratwą można się przepłynąć po malowniczym jeziorku

Skalne Miasto Adrspach

Wdrapujemy się z powrotem do góry i kontynuujemy wędrówkę żółtym szlakiem. Nie mija długo, a trafiany do Adrspach. Tam są już tłumy i o dziwno dominuje język polski. Nie wiem, czy to dlatego, że Czesi mniej chętnie chodzą po górach, czy po prostu nasi są zdecydowanie głośniejsi i łatwiej ich zauważyć.

Jesteśmy w miejscu, z którego można albo szybko dość do wyjścia ze Skalnego Miasta, albo rozpocząć wędrówkę pętlą przez jego największe atrakcje. Jest też kasa sprzedające bilety na rejsy tratwami, ale w kolejce stoi już kilkadziesiąt osób, więc odpuszczamy. Takie tłumy to zdecydowanie nie dla nas.

Zaglądamy jednak do pobliskiej groty, gdzie znajduje się całkiem spory wodospad. Niedaleko jest też inny, mniejszy. Oba ładne i warte zobaczenia.

Jeden z wodospadów na terenie Adrspach

Już na samym początku trasy da się zauważyć, że Adrspach nie jest powtórką z rozrywki. Formacje skalne są tu inne niż na terenie Teplickich Skał. Przede wszystkich, o wiele większe. Niektóre mają ponad 100 metrów wysokości. Na najwyższych umieszczono – a jakże – czeskie flagi.

Wysokość skał może robić wrażenie

Adrspach jest również o wiele mniejsze. Tu spokojnie można obejść wszystko w dwie godziny, a nie zatrzymując się nawet dwa razy szybciej. Atrakcje są za to bardziej zagęszczone i praktycznie co chwilę można podziwiać coś fajnego. Na poniższych zdjęciach parę przykładów co ciekawszych formacji.

Kochankowie
Dłoń
Tu też ładnie (choć niestety nie pamiętam nazwy)

Jednym z ciekawszych miejsc jest Mysia Dziura. To wąskie przejście pomiędzy skałami o długości kilkunastu metrów. Idzie się głównie po schodkach w dół, więc nie jest ciężko, ale w paru momentach trzeba było kucnąć lub się przeciskać.

Mysia Dziura

Niedługo potem dochodzimy w pobliże wyjścia. Stąd decydujemy się jeszcze na przejście kawałka zielonego szlaku, który pominęliśmy wcześniej (idąc od Teplickich Skał trzeba było wybierać – albo w lewo, albo w prawo). Odcinek nie jest długi. Zajmuje nam około 15 minut w jedną stronę i podobnie w drugą. Jest niemal całkowicie płaski i można na nim spotkać nawet ludzi w wózkami dziecięcymi.

Nie oznacza to jednak, że trasa jest mniej atrakcyjna. Jest nieco inna, albo też ma swój urok. Można zobaczyć parę dużych skałek i przejść przez jedną z ikon tego miejsca – bramę prowadzącą do krótkiego, kamiennego labiryntu.

Kończąc ten odcinek zawracamy i idziemy w ostatnie miejsce, które chcemy zwiedzić na terenie Adrspach – sporych rozmiarów zalany kamieniołom, wokół którego można przejść w 20-30 minut niebieskich szlakiem.

Po prawie 7 godzinach zwiedzania obu skalnych miast pora kończyć. Udajemy się do wyjścia, zastanawiając jak często coś stąd jedzie do Teplic nad Metuji. Będąc tuż przy bramce dostajemy odpowiedź – sygnał nadjeżdżającego pociągu.

Co prawda jesteśmy już nieco zmęczeni, a do torów jeszcze kawałek, ale postanawiamy go złapać. Ruszam biegiem mając nadzieję, że poczeka. Doceniam regularnego trenowanie – docieram pod wagon zdyszany, ale wystarczyło sił i uda się nad wsiąść. Czekam jeszcze chwilę na Martynę, która została trochę z tyłu, po czym zajmujemy miejsce w pociągu. Kupujemy od razu bilety do Nachodu. Płacimy razem 100 koron i mamy je ważne przez 4 godziny.

Do Teplic docieramy po kilkunastu minutach. Pociąg do Nachodu już stoi i ruszamy w tamtym kierunku 2 minuty później. Podobnie jest w samym Nachodzie. Na autobus (przedostatni, o 17:10) nie czekamy więcej niż 15 minut i po kolejnych 20-stu wysiadamy w Kudowie. Czesi to jednak mają świetny transport publiczny.

Ciąg dalszy pod tym linkiem: Szczeliniec Wielki, Skalne Grzyby i Radkowskie Skały

Mapka z wycieczki po Skalnych Miastach:

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.