Rowerem po Małopolsce – Szlak „W sercu Pogórza Wielickiego”

Pora wrócić na rower i korzystając z pięknego, jesiennego weekendu pozwiedzać trochę okolicy! Tym razem coś krótkiego, choć niekoniecznie łatwego – szlak o nazwie „W sercu Pogórza Wielickiego”, czyli pętla prowadząca po podkrakowskich pagórkach ulokowana kilkanaście kilometrów na południe od miasta.

Trochę czasu minęło, odkąd ostatnio jeździłem. Po starcie w Iron Dragonie, zupełnie odpuściłem rower i pływanie, aby móc się w pełni skupić na biegowych treningach pod październikowy półmaraton. Z innych aktywności zostawiłem tylko lekkie, weekendowe wypady w Beskidy.

Teraz jednak postanowiłem coś zmienić i w ramach „luźnego dnia” (to znaczy: dnia wolnego od biegania), zamiast chodzić po górach, zamierzałem trochę po nich pojeździć. Jako trasę wybrałem niedługą pętle nazwaną „W sercu Pogórza Wielickiego”. Choć położony w trudnym terenie, ma tylko kilkanaście kilometrów długości, a dojazd do niego też nie należy do najdłuższych.

Dojazd do szlaku oraz powrót

Tak, jak wspomniałem, trasa jest pętlą, więc właściwie można ją zacząć w dowolnym miejscu. Oficjalnie zaczyna się jednak w Świątnikach Górnych przy skrzyżowaniu ulic Świętego Stanisława i Kazimierza Bruchnalskiego. Postanowiłem więc, że dotrę do Świątnik i objazd szlaku zacznę właśnie stamtąd. Nie była to co prawda najkrótsza z opcji, ale przeważyło to, że trasę tam znałem na pamięć i mogłem jechać bez sięgania po mapę czy GPS.

Październikowe poranki są już dość zimne, więc nie spieszę się z wyjazdem. Startuję po 9-tej, choć i tak zabieram długie spodnie, lekką kurtkę i rękawiczki. Jadę najpierw wzdłuż Zakopianki, później przez Swoszowice, następnie pokonuję parę długich podjazdów w okolicach Wrząsowic i po jakiejś godzinie melduję się w Świątnikach.

Nie obyło się jednak bez niespodzianek. Droga na odcinku Swoszowice – Wrząsowice była w paru miejscach rozkopana. Co prawda dało się przejechać (nawet samochodem), jednak dla roweru szosowego nie była to wygodna przeprawa. Z tego właśnie powodu, w drodze powrotnej nieco zmodyfikowałem trasę i do Krakowa wróciłem przez Lusinę.

Szlak „W sercu Pogórza Wielickiego” – opis

Ok, dotarłem do Świątnik, odpocząłem chwilę przy moim ulubionym skwerku pod Urzędem Miasta, po czym ruszyłem na poszukiwanie zielonych oznaczeń szlaku. Znalazłem, przejechałem całą trasę, wróciłem. Więc mogę oceniać.

Trudność trasy

Szlak ma niecałe 15 kilometrów długości. Wygląda na niedużo, ale ponieważ cały czas prowadzi po pagórkach, nie podchodziłbym zbyt lekceważąco. Na tabliczkach z mapką, które można znaleźć w Świątnikach i paru innych miejscach, jest wręcz napisane „Stopień trudności: trudny”. Choć z tym też bym nie przesadzał – moim zdaniem nadaje się nawet dla niezbyt zaawansowanych rowerzystów, o ile mają już jakieś doświadczenie do podjazdami.

Na wspomnianych tabliczkach (poniżej będzie zdjęcie jednej z nich) jest też informacja o przewyższeniu. Wpisano tam 117 metrów, lecz mi to bardziej wygląda na różnicę pomiędzy najniższym i najwyższym punktem trasy. Faktycznych metrów do podjechania będzie moim zdaniem ze 3 razy więcej.

Oprócz pofałdowanego terenu, trasa nie przedstawia wielu innych trudności. No chyba, że ktoś (jak ja) ma zamiar jechać tam szosą, to może się trochę pomęczyć na dwóch niezbyt długich polno – leśnych odcinkach.

Atrakcyjność (krajobrazy i ciekawe miejsca)

Według mnie, jest to jedna z najładniejszych podkrakowskich tras, którymi do tej pory jechałem. Jeśli miałbym polecać komuś jakiś znakowany szlak w okolicy, to na dzień dzisiejszy byłoby to właśnie „W sercu Pogórza Wielickiego”.

Są ładne widoki, więcej jedzie się wśród lasów i otwartych terenów niż przez gęsto zabudowane wioski. Stan dróg jest przyzwoity, samochodów niewiele. Miłośnicy zabytków może nie będą zbyt usatysfakcjonowani (dla nich ciekawszy będzie na przykład Rowerowy Pierścień Solny – Salina Cracoviensis) , ale dla osób chcących pojeździć wśród przyrody jest to całkiem dobra propozycja.

Ruch samochodowy

Najwięcej samochodów można spotkać w Świątnikach Górnych na ulicy Biełowicza. Oprócz tego, nieco większy ruch panuje przy wjeździe do miejscowości Rzeszotary oraz na paru krótkich odcinkach, gdzie szlak przez chwilę prowadzi głównymi drogami łączącymi okoliczne miejscowości.

Wspomnianych fragmentów jest jednak niewiele. 80 – 90% szlaku to drogi o małym lub znikomym natężeniu ruchu.

Stan dróg

W większości nie jest źle. Są odcinki z nowym, równym jak stół asfaltem, są też takie ze starszym i popękanym. Po wszystkich jedzie się jednak wygodnie nawet szosowym rowerem o gładkich oponach.

Poza asfaltem, na szlaku są dwa miejsca z drogami gruntowymi lub polno – gruntowymi. Dla szosowców będzie to pewne utrudnienie (szczególnie tam, gdzie wysypano kamienie), jednak sam nie byłem ani razu zmuszony prowadzić rower. Wspomniane fragmenty nie są też szczególnie długie – oba mają mniej niż kilometr.

Oznakowanie szlaku

Trasę oznaczono kolorem zielonym. Niemal wszystkie drogowskazy występują w formie metalowych tabliczek przykręconych do znaków drogowych lub osadzonych na własnych słupkach. Takich klasycznych, malowanych farbą symboli jest niewiele.

Tabliczki wyglądają na nowe i w znacznej większości są w dobrym stanie. Śladów dewastacji na szczęście nie ma zbyt wiele: kojarzę jeden odwrócony znak (w Świątnikach, na szczęście była to strzałka prosto, a nie zakręt) i parę mapek oblepionych kibolskimi naklejkami.

Na jednym rozdrożu brakowało oznaczenia w ogóle (musiałem sięgać po mapę), a w północnej części szlaku występuje dość długi odcinek bez jakikolwiek tabliczki – co prawda jest to droga bez zakrętów, ale trochę się ciągnie i w pewnym momencie zacząłem mieć wątpliwości, czy nie przejechałem jakiegoś zjazdu.

Generalnie, źle nie jest, choć mapę czy GPS i tak warto ze sobą zabrać.

Podsumowanie i ocena

Spośród kilku znakowanych szlaków, którymi miałem się okazję w tym roku przejechać, być może właśnie ten będę wspominał najlepiej. Krótki, ale ciekawie poprowadzony i umiarkowanie wymagający. Ładny krajobrazowo, spokojny, przyzwoicie oznaczony. Śmiało mogę polecić.

„W sercu Pogórza Wielickiego” – zdjęcia ze szlaku

Pokazane poniżej zdjęcia będą odzwierciedlać moją wersję przejazdu szlaku, a więc przeciwnie do ruchu wskazówek zegara.

Oficjalny początek szlaku w Świątnikach Górnych.
Droga w stronę miejscowości Łyczanka.
Wspomniana wyżej ulica to też świetny punkt widokowy na położone na południu Beskidy.
Niedaleko szlaku znajduje się stadnina koni z wybiegiem szkoleniowym.
Kapliczka Matki Boskiej Pocieszenia w Łyczance.
Początek pierwszego z leśnych odcinków – tu droga jeszcze równa i szeroka.
Później zaczynają się mniej przyjemne kamienie.
Końcówka jest już trochę zarośnięta, choć wbrew pozorom jedzie się tędy lepiej niż po odcinku z wcześniejszego zdjęcia.
Na szczęście są też leśne drogi o bardzo dobrej jakości.
Przydrożna, bogato zdobiona kapliczka w Rzeszotarach.
Dla odmiany trochę otwartego terenu.
Maszt w Chorągwicy (najwyższa budowla w Małopolsce) widziany z drogi na obrzeżach Podstolic.
Centrum miejscowości Rzeszotary – pomnik ku pamięci działaczy niepodległościowych zamordowanych w 1946 roku.
Dobrej jakości droga przez Ochojno.
Zjazd z widokiem na południowe dzielnice Krakowa.
Drugi leśny odcinek – tym razem nieco krótszy i z niezłą drogą na całej długości.
Jeden z wielu starych domków, które można spotkać w różnych zakamarkach Pogórza Wielickiego.
Jesienne kolory na drodze z Ochojna do Świątnik.

Na koniec jeszcze mapy szlaku oraz całej pokonanej przeze mnie trasy:

W sercu Pogórza Wielickiego – mapa pętli z serwisu waymarkedtrails.org (oznaczenie WPW, kolor zielony).
Zapis GPS z zegarka Polar M430.

Dla porównania: relacja z przebiegającego obok szlaku „Świątnicko – mogilańska górzysta pętla”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *